Pokémon GO w czasie kwarantanny. Niantic zachęca do grania w domu, jednak nie do końca to działa

0

pokemon go

Zagrożenie związane z rozprzestrzeniającym się koronawirusem sprawia, że na terenie wielu państw wprowadzono ograniczenia mające poprawić bezpieczeństwo obywateli. Zamknięte galerie handlowe, odwołane koncerty, spektakle i inne wydarzenia kulturalne i masowe, czy zamknięcie lokali gastronomicznych. Rządy wzywają do pozostania w domu, a kolejne firmy oferuja promocje i nowe rozwiązania, mające być sposobem na nudę. W takim momencie z pomocą przychodzą gry — także te społecznościowe, choć na przykładzie Pokémon GO, mam wrażenie, że twórcy nie do końca wiedzą, czego chcą.

Pokémon GO stawia ogromny nacisk na społeczność graczy i często zachęca do wspólnego grania. Comiesięczne, tak zwane Community Day, w którym do złapania jest jeden, konkretny typ Pokémona od dłuższego czasu cieszy się popularnością. W związku z rozprzestrzeniającym się koronawirusem, Niantic postanowiło odwołać bieżące wydarzenia związane z Community Day i tak zwane Safari Zone, które są biletowanymi zjazdami miłośników gry, w czasie których organizowane są różnego rodzaje atrakcje. Studio zachęca do pozostania w domu oferując między innymi zwiększone szanse na pojawianie się stworków, także w mało uczęszczanych miejscach, co pozwala na łapanie części z nich bez konieczności chodzenia po okolicy. Po wielu krytycznych komentarzach graczy, Niantic wprowadziło sporo ułatwień, w tym łatwy dostęp do przedmiotów pomagających łapać stworki — jednak wciąż do ideału daleko.

Pokémon GO w czasie kwarantanny. Niantic zachęca do pozostania w domu, jednak nie do końca jest to idealne rozwiązanie

 

Kilka tygodniu w sklepiku wewnątrz Pokémon GO pojawiła się promocja. Za jedną monetką można było dostać 30 sztuk incense — przedmiotu wabiącego Pokémony działającego równą godzinę. O ile pomysł przyciągania stworków w naszej bieżącej lokalizacji (domu, czy mieszkaniu) okazuje się trafiony, tak chybione jest to, że Niantic nie reagowało na skargi graczy proszących o wprowadzenie ułatwionego otrzymywania Pokéballs — te są niezbędne do łapania kolejnych stworków i bez nich gra nie ma większego sensu. To się zmieniło w ostatnich kilku dniach. W grze pojawia się więcej kulek, jak i owoców ułatwiających łapanie Pokémonów i zdobywanie większej ilości punktów doświadczenia i stardust. Każdego tygodnia w sklepiku czeka też nowy zestaw za 1 monetkę ferujący kulki i inne przedmioty.

Zwiększony dostęp do Pokéballs to dobry krok zachęcający do pozostania w domach. Jednak w wielu przypadkach ruch ten okazuje się chybiony — a to ze względu na ograniczony dostęp do Pokéstopów — miejsc, przy których pojawianie się kieszonkowych stworków jest zwiększone, a przy okazji trenerzy otrzymują dodatkowe przedmioty. Niantic dziwnie podchodzi do kwestii grania z domu. Z jednej strony przygotowuje się do domowych raidów, z drugiej jednak wprowadza wydarzenie związane z wykluwaniem jajek… które (teoretycznie) wymaga od graczy wychodzenia z domu. Robienie kilometrów by wykluć jajka można obejść np. machając smartfonem, jednak chyba nie o to chodzi. W Gymach nadal czekają bossowie — a dostęp do nich nadal jest dla wielu ograniczony, choć wydłużono odległość z jaką gracze będą mogli w nich wziąć udział do 80 m. Domowych raidów też nadal nie ma, ale zmiany w kodzie gry sugerują, że te pojawią się w najbliższych dniach lub tygodniach.

Do
góry