Przetestowaliśmy „darmową” alternatywę dla Fify – recenzja Real Football 2013 [iOS/Android]

1

Gra Real Football po raz pierwszy zagościła na urządzeniach mobilnych jesienią 2009 roku. Wydany przeszło 3 lata temu tytuł zapoczątkował całkiem udaną serię gier piłkarskich przeznaczonych na telefony (a w kolejnych latach również tablety) wyposażone w ekran dotykowy. Za możliwość pobrania pierwszych trzech edycji RF (2009, 2010 oraz 2011) gracze musieli słono zapłacić – cena każdej z tych części oscylowała bowiem w okolicach 6 euro co, jak na standardy panujące w AppStore było (i nadal jest) całkiem wysoką stawką. Sytuacja uległa zmianie wraz z premierą zeszłorocznej edycji Real Football. Wydawca gry, dobrze znany chyba wszystkim miłośnikom rozrywki mobilnej – Gameloft postanowił rozpowszechniać kolejne części piłkarskiej zręcznościówki za darmo, dorzucając w pakiecie do aplikacji rozbudowany system mikropłatności. Najnowsza część serii – Real Football 2013 kontynuuje rozpoczętą zeszłej jesieni tradycję – obie wersje gry, ta przeznaczona na urządzenia z systemem spod znaku zielonego robota, jak i ta hulająca na sprzętach z logo nadgryzionego jabłka dostępne są za darmo. „Zabawa” zaczyna się później.

Konkurencja

By mieć dobry punkt odniesienia zanim przejdziemy do właściwej części tekstu, przyjrzyjmy się pokrótce, co w tematyce piłkarskiej może zaoferować nieliczna konkurencja dostępna w AppStore. W mobilnym sklepie Apple’a znajdziemy dwie kultowe piłkarskie produkcje – Pro Evolution Soccer oraz serię Fifa. O ile PES w wersji mobilnej jest tytułem średnio udanym (ostatnia część serii ukazała się w zeszłym roku i nigdzie nie znalazłem informacji by Konami planowało wydać edycję oznaczoną numerem 2013 na iOS lub Androida), to dziecko EA Sports prezentuje się wyśmienicie. Zarówno Fifa 12, jak i najnowsza 13, to moim zdaniem maksimum tego, co można wycisnąć z ekranu dotykowego, który sam w sobie średnio sprawdza się w precyzyjnym sterowaniu piłkarzami. Jeżeli do tego dodamy licencjonowane rozgrywki ligowe, kilka trybów gry (w tym, w najnowszej części – tryb wieloosobowy), świetną grafikę i stojącą na bardzo wysokim poziomie oprawę dźwiękową, otrzymamy grę niemalże idealną. Jakość jednak kosztuje – zakup najmłodszego dziecka EA Sports to wydatek rzędu 6 euro.

Pierwszy gwizdek

… i pierwsze zaskoczenie. Po uruchomieniu świeżo zainstalowanego Real Football 2013 gra prosi nas o wybranie zespołu, którego losy spoczywać będą od początku do końca w naszych rękach. Czy tego chcemy czy nie, przez całą grę skazani jesteśmy na prowadzenie jednej, wybranej na początku drużyny. Jedynym sposobem na zagranie innym zespołem jest odinstalowanie aplikacji, a następnie zainstalowanie jej ponownie. Zresztą nawet ten zabieg nie zadowoli większości graczy, gdyż to, jaki zespół wybierzemy nie ma większego znaczenia – jedenastki właściwie nie różnią się między sobą (brak licencji skutkuje tym, że herby i nazwy drużyn tylko przypominają te rzeczywiste) – skład personalny zespołu stanowią całkowicie anonimowe, stworzone przez twórców postacie o zerowych umiejętnościach piłkarskich. Real Football dysponuje licencją Fifa PRO, dzięki czemu w grze znajdziemy ponad 3000 realnych zawodników, jednak „prawdziwy” kopacz może trafić do zespołu prowadzonego przez gracza tylko za pośrednictwem transferu.

Okienko transferowe i sprawy organizacyjne

Sposób przeprowadzania transferów piłkarzy jest w RF 2013 totalnie idiotyczny. Jak inaczej nazwać sytuację, w której gracz wybiera jedną z kilku kart oznaczonych znakami zapytania – jedna karta odpowiada jednemu piłkarzowi – to, jakiego zawodnika zakupimy jest zdarzeniem całkowicie losowym, nie możemy nawet sprecyzować czy szukamy bramkarza czy napastnika! W tym miejscu po raz pierwszy dają o sobie znać mikropłatności zawarte w grze – jeżeli zdecydujemy się sypnąć groszem możemy być pewni, że do naszej drużyny dołączy prawdziwa gwiazda, jeżeli poskąpimy – nie mamy co liczyć na ponadprzeciętne umiejętności piłkarskie nowego nabytku. Jeżeli ogarnęliśmy już prawa rządzące okienkiem transferowym czas przyjrzeć się otoczeniu stadionu. Szpital, siłownia, sklepik klubowy, centrum treningowe oraz SPA – wszystkie te miejsca mają służyć wyciągnięciu od gracza pieniędzy – bynajmniej nie wirtualnych. Wszystkie sensowne ulepszenia niewymagające kilkudziesięciogodzinnego oczekiwania na rozbudowanie są płatne, a ilość pieniędzy, jakie można w nie wpakować jest właściwie nieograniczona. Zresztą, jak się za chwilę przekonamy, bez rozbudowy naszego klubowego miasteczka długo nie pogramy.

Mecz

Oprawa graficzna Real Football plasuje się nieco powyżej przeciętnej. Nie jest to oczywiście poziom Fify, ale nie jest źle. Zdecydowanie gorzej wypadają ubogie animacje piłkarzy, którzy dodatkowo sprawiają wrażenie jakby unosili się kilka centymetrów nad murawą. Obrazu dopełnia bardzo słaba oprawa dźwiękowa wydarzeń rozgrywających się na boisku ma czele z komentatorem wygłaszającym swoje drętwe kwestie kilkanaście razy w ciągu całego meczu. Sterowanie zawodnikami zostało rozwiązane podobnie jak we wszystkich znanych mi mobilnych grach piłkarskich. Wirtualny, dotykowy krzyżak w dolnej lewej krawędzi ekranu oraz trzy „przyciski” przy prawej krawędzi urządzenia, na którym gra została zainstalowana – rozwiązanie to nieźle (do ideału jednak daleko) sprawdza się chociażby w serii Fifa, w Real Football jest nieco słabiej, Zdarza się, że zawodnicy z opóźnieniem reagują na polecenia gracza, co bardzo często w przypadku wślizgów kończy się faulem.

0:3

Jeden marny tryb gry, kiepskie animacje oraz irytujące udźwiękowienie, brak prawdziwych nazw zespołów i niekiedy zawodzące sterowanie – wszystko to można by jeszcze przeboleć biorąc pod uwagę, że grę otrzymujemy za darmo. W końcu „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”. Real Football 2013, choć to produkt okaleczony w wielu miejscach, to ma w sobie jeszcze mały pierwiastek grywalności, dzięki któremu (gdybyśmy przymknęli oko na znane niedogodności) moglibyśmy czerpać z gry małą, ale jednak – przyjemność. Niestety nic z tego. Gameloft jedną rzecz zrobił perfekcyjnie – odciął możliwość gry użytkownikom, którzy nie zamierzają dokonywać stałych zakupów w aplikacji. Każdy mecz, jaki miałem okazję rozegrać w RF 2013 kończył się przynajmniej dwiema kontuzjami moich piłkarzy. Jeżeli do tego dodamy szczodre obdarowywanie kartkami przez sędziów oraz lawinowo narastające zmęczenie zawodników to okazuje się, że choćbyśmy bardzo chcieli to nie jesteśmy w stanie rozegrać drugiego meczu pod rząd, bo po prostu nie mamy kogo wystawić na boisko. Zarówno leczenie naszych piłkarzy, jak i ich regenerację możemy rzecz jasna załatwić od ręki – o ile będziemy regularnie sięgać do portfela. Niestety nie wirtualnego, lecz rzeczywistego. Dziękuję, postoję.

 

Do
góry