Ściana muzyki, czyli coś dla estetów szukających nowych brzmień

0

Odtwarzanie muzyki na moim iPhonie to prawdopodobnie najważniejsza funkcja, zaraz po dzwonieniu. Nigdy nie szukałem jakiś specjalistycznych aplikacji, bo uważam, że prostota i intuicyjność to coś, w czym Apple nie ma sobie równych, więc podstawowe narzędzia były dla mnie zupełnie wystarczające. Z drugiej strony zawsze miałem problem w tym, że mogłoby to odrobinkę lepiej wyglądać, bo ten ascetyzm zaczął mnie męczyć. Z pomocą w tym wypadku przychodzi Wall of Sound.

Aplikacja robi dokładnie to, co sugeruje jej nazwa. Bierze wszystkie dostępne na telefonie albumy z ich grafikami i tworzy ścianę na ekranie iPhone’a lub iPada. Można zbudować ją z konkretnego gatunku lub po prostu wszystkiego, co akurat mamy w muzycznej bibliotece. Potem oczywiście zabawa polega na tym, że taką ścianą możemy poruszać w dowolnym kierunku, a oczywiście tam będą pojawiać się kolejne albumy. Oczywiście możemy również korzystać z przybliżania lub oddalania, a jak już znajdziemy album, który nas interesuje to po prostu na niego naciskamy, by posłuchać pierwszej piosenki lub wybrać konkretny utwór.

Z poziomu albumu możemy poinformować świat, że właśnie teraz słuchamy tego kawałka – poprzez e-mail, SMS, Facebooka lub Twittera. Oczywiście, jeśli chcemy to możemy kontynuować poszukiwania i pozostawić sobie na ekranie jedynie przyciski funkcyjne odtwarzacza wracając na plan pełen okładek.

Co ciekawe wall of sound może wykorzystywać albumy, których nie mamy telefonie w formie, w jakiej występują na iTunes, czyli skróconych wersji promocyjnych. Jeśli szukamy czegoś w konkretnym gatunku to może być to całkiem pomocne do uzupełniania naszej biblioteki. Niestety nie działa to tak samo dobrze, jak w konkurencyjnych programach proponujących konkretne utwory na podstawie tego, co i jak często słuchamy. To tylko lista najpopularniejszych płyt wyświetlona w ciekawej formie, ale zawsze może się trafić akurat coś przystępnego.

Czy warto?

To tylko ładna i darmowa nakładka na oryginalny odtwarzacz muzyki z iPhone’a. Jeśli jednak lubicie estetyczne podejście to warto sprawdzić, może przypadnie Wam do gustu, ja niestety zrezygnowałem, ze względu na to, że często słucham też podcastów, a te nie są w Wall of Sounds obsługiwane.

Link do aplikacji.

 

Do
góry