Śledzenie owulacji i okresu z aplikacją

0

owulacja

Ciąża, dzieci i antykoncepcja to bardzo modne ostatnio tematy, zapewne nie bez wpływu pozostają niedawne marsze w obronie praw kobiecości. Nie o polityce jednak będę dziś pisać, ten temat jest mi całkiem obcy, natomiast sprawy kobiece to całkiem inna bajka. Wszak jestem kobietą od urodzenia i co nieco wiem. Chętnie również przyjmuję pomoc w tych skomplikowanych kwestiach, a tę znajduję również w aplikacjach mobilnych. Dawno w temacie programów do śledzenia cyklu miesięcznego nic się nie działo, aż do teraz, kiedy to w Google Play pojawiła się aplikacja Śledzenie owulacji i okresu.

Autorzy zaszaleli z tytułem, trzeba im absolutnie oddać uznanie. Można było przecież nazwać program jednym chwytliwym słowem, to da się zrobić, lecz jednak trzeba chwilę temu poświęcić. Poza tym jednym małym szczegółem nie ma raczej na co narzekać. By spersonalizować aplikację podajemy na początku długość naszego cyklu, długość menstruacji oraz datę początku ostatniej miesiączki.

Zrzut ekranu 2016-04-29 o 20.20.10

Na ekranie głównym wita nas urocze zwierzątko, które, wedle naszej woli, poda nam datę ostatniego okresu. Otrzymamy też informację, ile dni zostało nam do kolejnego oraz na jakim etapie cyklu jesteśmy dziś (dni płodne, niepłodne, miesiączka, owulacja i tak dalej). Poniżej widnieje oś czasu, która wskaże, jakie jest dziś ryzyko (lub prawdopodobieństwo) zajścia dziś w ciążę w wypadku nastąpienia zbliżenia. Inne zakładki to Kalendarz (w pamiętniku możemy zanotować nasze samopoczucie i emocja konkretnego dnia), Raport (statystyki naszych cykli, temperatury ciała, wagi czy raport z orgazmów), Przypomnienia (na przykład o pigułkach czy o wzmożonej czujności na zapłodnienie), a także Zapasową danych (?), gdzie przeniesiemy bazę do chmury. W ostatniej karcie mamy możliwość ustawienia kodu PIN do aplikacji.

Zrzut ekranu 2016-04-29 o 20.19.51

Mimo dość infantylnego interfejsu aplikacja jest w gruncie rzeczy dobrze przygotowana. Dużo danych do odczytania minimalizuje ryzyko pomyłki w obliczeniach, co często „owocuje” niechcianą niespodzianką. Zastanawiają mnie jednak statystyki orgazmów – nie wydaje mi się, żeby cokolwiek od nich zależało, oprócz naszej niewątpliwej przyjemności. Radziłabym przemyśleć ponownie tytuł programu, bo chwytliwa nazwa to w dzisiejszych czasach jedna trzecia sukcesu, nie wolno traktować jej po macoszemu. Sam program, jak i inne jemu podobne, jest przydatny nie tylko przy planowaniu ciąży, ale i w sytuacji odwrotnej.

Aplikacja dostępna jest za darmo na urządzenia z systemem Android.

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry