Spoko and Poko – dwa żuczki, taczki i kulka, a tyle radości

0

image (5)

Jeżeli znudziły się Wam już te wszystkie wyświechtane produkcje mobilne bazujące na wyeksploatowanych przez lata do granic możliwości schematach, to Spoko and Poko może pozytywnie zaskoczyć. Ta polska produkcja jest niesamowitym połączeniem pinballa i koszykówki, co w połączeniu z ciekawą konwencją, zróżnicowanymi poziomami i przyjemną dla oka oprawą graficzną dało fantastyczny rezultat – pod warunkiem, że dysponujemy tabletem.

Zasady Spoko and Poko są stosunkowo proste. Sterujemy wózkiem, na którym siedzi jeden z tytułowych żuczków. Drugi znajduje się wyżej i zrzuca na nas kulkę (nie pytajcie z czego ona jest, ale patrząc na głównych bohaterów, nie trzeba chyba się szczególnie domyślać). Naszym zadaniem jest takie sterowanie platformą, aby kulka przeleciała w punktach, w których umieszczone są diamenty (wówczas zmienią one swój kolor, co jest trochę dziwne, bo mogłyby przecież po prostu znikać i nie dezorientować gracza), a następnie wpadła do umieszczonej w losowym miejscu wanienki.
image (9)
Wbrew pozorom nie jest to wcale takie proste. Wózkiem poruszamy bowiem nie tylko w poziomie. Przesuwające palcem w pionie, musimy też odpowiednio pochylać umieszczoną na nim platformę, aby kulka leciała w odpowiednim kierunku. I tak przez kilkadziesiąt poziomów. Przyznam szczerze, że nie dobiłem do ostatniego, ale patrząc na opis w Google Play jest ich przynajmniej 49. Co ważne, co jakiś czas dodawane są nowe elementy. Czasem będą to obiekty rodem z kultowych Invaders, albo punkty zmieniające tor lotu kulki, a innym razem czarne dziury przenoszące ją w zupełnie inne miejsce na planszy. Wszystko to sprawia, że rozgrywka staje się z czasem bardzo wymagająca, a wręcz nawet frustrująca.
image (8)
Oprawa graficzna jest przyjemna i bardzo spójna, ale przystosowana raczej do tabletów. Na smartfonie wszystkie te elementy wydają się być zdecydowanie za małe i to jest udręką. Innym problemem jest menu, gdzie można się szybko pogubić. Ikonki na przyciskach nie są bowiem zbyt wymowne i potrafią zdezorientować. Tutaj również doskwiera ten sam problem, co podczas rozgrywki – bez przynajmniej 7-calowego ekranu nie ma co podchodzić.
image (6)
Gra jest darmowa i nie ma reklam, a więc, jak nietrudno się domyślić, znajdziemy tutaj mikropłatności. Wbudowany sklepik jest kompletnie nieintuicyjny. Znów brakuje jakiegoś bardziej jasnego przedstawienia poszczególnych treści. Ja się przynajmniej całkowicie pogubiłem, choć udało mi się znaleźć możliwość kupowania nowych wózków oraz wirtualnej waluty – standard.

Spoko and Poko to przede wszystkim rewelacyjny pomysł, nietuzinkowy i wymagający gameplay oraz ogromna liczba poziomów. TO wszystko sprawia, że mamy do czynienia z produkcją wyjątkowa. Do pełni szczęścia jednak sporo jeszcze brakuje. Przede wszystkim grę trzeba dostosować do małych ekranów, a także zadbać o lepszą organizację elementów w menu. Przydałoby się też wprowadzenie polskiej wersji językowej, skoro jest to rodzima produkcja (niby nie ma tutaj właściwie żadnej fabuły ani dużych ilości tekstu, ale co szkodziło twórcom?).  Trzymam kciuki za to, by twórcom wystarczyło determinacji, bo produkcja zdecydowanie ma potencjał.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry