Star Wars: Droid Pits z okazji premiery filmu w 3D

2

Już od jutra obejrzeć będzie można w kinach pierwszy epizod Gwiezdnych Wojen: Mroczne Widmo w wersji trójwymiarowej. Abstrahując od tego, co myślą o tej części fani kanonu serii, jest to dobra okazja aby uruchomić machinę marketingową. Z tej okazji bowiem (nawet taką ikonę aplikacji zastosowano!) w App Store ukazała się dziś kolejna gra dziejąca się w uniwersum George’a Lucasa.

Star Wars: Droid Pits trudno nazwać jednak produktem nowym, skoro jego korzenie sięgają 1999 roku na PC. Nie jest to gra akcji, tylko logiczna wariacja znanego patentu, odziana jedynie w intergalaktyczne fatałaszki.

Motyw jest następujący: tytułowe roboty wyrzucane są przez maszyny na powierzchnię, ale nie należą do najmądrzejszych i nie wiedzą co ze sobą zrobić. W związku z tym należy tak poprowadzić, aby spadły do dziury. Plansza podzielona jest na kwadraty, a my droidami sterować możemy za pomocą kładzionych na nich strzałek. Droidy same idą bezmyślnie do przodu aż nie trafią na ścianę, gdzie się zatrzymują. W związku z tym dopiero nasza ingerencja w podłoże pozwoli skierować je w odpowiednim kierunku.

Plansze z początku są banalnie proste, ale już dość szybko poprzeczka stawiana jest wysoko – droidy zaczynają różnić się kolorami, podobnie z dziurami. Pojawiają się też choćby przeszkody, które przekroczyć może jedynie określona barwa robotów, podobnie zresztą ze strzałkami. Dodatkowo im mniej strzałek wykorzystamy, tym lepiej – oceniani jesteśmy w skali od 1 do 3 gwiazdek. Warto się o nie starać, gdyż gra oferuje też wsparcie dla Osiągnięć i Open Feinta.

Co nieco smuci, to fakt, że oryginalny produkt radykalnie przycięto. Wersji na PC Droid Pits oferuje przeszło 300 plansz i dość mocno zróżnicowane opcje, a tutaj ostało się jedynie 75 plansz do przejścia w kilku lokacjach i to wszystko. Z ogromną radością odpalam też zawsze wszelakie produkcje ze świata Gwiezdnych Wojen, aby móc po raz kolejny posłuchać motywu przewodniego skomponowanego przez Johna Williamsa. Tutaj nawet tego zabrakło, co pierwsze wrażenie mi znacząco zepsuło.

Droit Pits nie jest złą produkcją, na dodatek posiada chwytliwą licencję. Bez niej jednak tytułem tym byśmy prawdopodobnie się wcale nie zainteresowali, a to świadczy o tym, że rozgrywka nie jest jakoś specjalnie unikalna. Ale w swoim gatunku sprawdza się nieźle – warto spróbować, fani SW nawet powinni.

Star Wars: Droid Pits można nabyć tutaj.

Do
góry