No Stick Shooter — kosmiczna strzelanina z duchem lat 80.

0

Missile Command można pisać wiele. To legendarna już kosmiczna strzelanka z lat 80. ubiegłego wieku. Zaczynała na automatach, a po przeniesieniu na wiele platform stacjonarnych szybko stała się największym z ówczesnych hitów Atari. Rynek doczekał się wielu wariacji na temat gatunku do jakiego należy Missile Command, jednak żadna z nich nie zdobyła tak wielkiej popularności. Jedną z takich pozycji jest No Stick Shooter od studia Happy Robot, które próbuje zmienić trochę mechanikę dostosowując ją do dzisiejszych standardów.

No Stick Shooter dostępne już od dłuższego czasu na platformie Steam doczekało się swojej odsłony na urządzenia przenośne. Trend ten trwa już od dłuższego czasu i coraz więcej niszowych pozycji dostępnych na innych platformach trafia na rynek mobilny. Na łamach AntyApps pojawiło się już wiele recenzji tytułów, które przebyły, często bardzo długą, drogę z telewizorów i monitorów na małe ekrany. Choć na dużych platformach często są to pozycje stare i dawno zapomniane, poprzez przeniesienie ich na telefony i tablety twórcy liczą na odświeżenie pamięci i przyciągnięcie nowych graczy.

No Stick Shooter — strzelanina bez gałek

No Stick Shooter, jak sama nazwa wskazuje, nie posiada żadnych gałek, czy przycisków sterujących. Rozgrywka ogranicza się do wskazania miejsca na ekranie w którym wystrzelimy pocisk. Brzmi w miarę prosto, czyż nie? Nic bardziej mylnego. Choć rozgrywka swoją mechaniką nie odbiega od hitu sprzed prawie 40 lat, swoją szybką rozgrywką i mnogością wrogów starających się zniszczyć ochranianą przez was planetę wyciśnie z was wiele. Gra jest trudna, to trzeba przyznać. Choć pierwsze poziomy wydają się w miarę łatwe, tak z każdym kolejnym robi się tłoczno i niebezpiecznie. Muszę przyznać, że na telefonie celowało się dziwnie, a to za sprawą braku jakiegokolwiek kursora czy celownika, który jest obecny w wersji komputerowej. Celowanie staje się dużo trudniejsze a pocisków nie mamy nieskończoną ilość. Są zasilane bateriami, które po chwili się wyczerpują i wymagają kilkusekundowego naładowania. W tym czasie wrogie jednostki mogą zdążyć przebić osłony i zakończyć rozgrywkę.

Gra jest podzielona na misje, a każda z nich posiada kilka segmentów. Każda z misji kończy się walką z bossem i myślę, że to najciekawszy element całej gry. Wymaga odpowiedniego przygotowania i strategicznego podejścia w walce z przeciwnikiem. W trakcie pierwszych misji otrzymujemy nowe bronie i poznajemy nowe mechaniki — np. osłona nadlatujących transportowców z uchodźcami z innych planet. Broni do naszej dyspozycji jest raptem trzy. Zwykłe pociski, błyskawice oraz laser. Każda z broni ma swoją baterię i pomaga w likwidacji konkretnych typów przeciwników. Gra oferuje wiele wyzwań, ale poza punktami nie nagradza niczym. Nie ma możliwości rozbudowy systemu obronnego, umocnienia tarcz, czy ulepszenia broni. Sprawia to, że rozgrywka szybko staje się monotonna i przy zatłoczonym przez przeciwników ekranie mocno frustrująca.

Jeśli lubicie szybkie i wymagające strzelaniny, które poza satysfakcją nie oferują żadnej gratyfikacji przy przejściu kolejnych plansz, możecie śmiało po nią sięgnąć. Ja jednak wolę zasiąść przed telewizorem CRT i odpalić leciwe już Missile Command, na swoim Atari. Choć to pozycja archaiczna, mam wrażenie, że przez swoją przystępność jest bardziej grywalna i daje więcej przyjemności.

Gra dostępna jest w AppStorze i Google Play, w wersji uniwersalnej, za — kolejno — 8,99 zł i 9,99 zł.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry