teamLab — Nowoczesne muzeum świateł z dedykowaną aplikacją mobilną

0

Jeśli zdarza wam się przeglądać zdjęcia, które „trendują” na Instagramie, być może mieliście okazję natrafić na fotki pochodzące z japońskiego muzeum teamLab. Wystawa Borderless, którą można tam podziwiać od ubiegłego roku bazuje na nowych technologiach i opiera się przede wszystkim na świetlnych iluminacjach. To właśnie zdjęcia na ich tle stanowią główną atrakcję instagramerów odwiedzających Japonię. W ubiegłym tygodniu miałem okazję odwiedzić teamLab i na żywo przetestować aplikację, która pozwala sterować świetlnymi instalacjami w określonych pomieszczeniach.

Do muzeum weszliśmy po odstaniu dobrych 30 minut w kolejce oczekujących turystów z całego świata. Jeśli planujecie podróż do Japonii i wizytę w teamLab, polecam wcześniej zarezerwować bilety. Widziałem, że wiele osób opuszczało teren futurystycznego muzeum zaraz po dojściu do bramek. W tym dniu nie było szans na wejście bez rezerwacji więc zakładam, że takie sytuacje mogą zdarzać się codziennie.

Od razu po wejściu na teren teamLab zauważycie plakaty informujące o istnieniu aplikacji mobilnej, którą bezpłatnie pobierzemy z App Store i Google Play. W razie kłopotów z jej znalezieniem, możemy skorzystać z kodu QR, który od razu przekieruje nas do wirtualnego sklepu. Po zainstalowaniu aplikacji musimy pozwolić jej na korzystanie z nawigacji GPS oraz modułu Bluetooth. Tylko dwie instalacje na całej wystawie wspierane są przez aplikację i dlatego tylko w dwóch określonych miejscach będzie ona aktywna. Dzięki nawigacji i łączności bezprzewodowej narzędzie będzie w stanie określić nasze położenie i udostępnić nam „wirtualny pilot” do światła.

Tylko dwie wspierane instalacje świetlne…

Pierwsza instalacja, która pozwala skorzystać z aplikacji mobilnej teamLab to pokój pełen motyli. Przesunięcie palcem po ekranie sprawi, że wybrany owad zostanie „uwolniony” z naszego smartfona i trafi na rozświetloną ścianę pełną innych świetlnych, latających stworzeń. Drugim pomieszczeniem w którym można skorzystać z aplikacji jest Crystal World, czyli sala w której z sufitu zwisają tysiące ledowych łańcuchów. Nasz smartfonowy pilot umożliwi określenie kolorów jakimi wypełni się pokój.

W praktyce nie było to tak spektakularne jak na filmikach, które można obejrzeć na stronie internetowej teamLab. Wynika to z faktu, że w pomieszczeniach znajdowało się kilkanaście osób. Gdy wszyscy korzystają z aplikacji, trudno jest jednoznacznie określić, że to właśnie nasze działanie wywołało zmianę oświetlenia. Po tym jak zobaczyłem kilkanaście plakatów i tabliczek informujących o aplikacji miałem też nadzieję, że jej zastosowanie jest nieco bardziej wszechstronne.

Podsumowując – praca z aplikacją teamLab była nieco rozczarowująca, ale samo muzeum zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Żałuję tylko, że nie wolno używać tam statywów. W takiej ciemności ciężko było zrobić dobre, nierozmazane zdjęcie nieco bardziej profesjonalnym aparatem. Na szczęście fotki zrobione smartfonem nawet się bronią… :)

Do
góry