Telenowela trwa dalej. Twórcy Fortnite’a wciąż lamentują nad kwestią 30% od sprzedaży dla Google Play

0

Niekończąca się historia. Kiedy Fortnite debiutował na Androidzie, Epic powiedział wprost, że nie godzi się na płacenie procenta od sprzedaży w Google Play — dlatego swoją grę dystrybuować będzie wyłącznie w formie APK na własnej stronie internetowej. I wydawało mi się, że po tylu miesiącach temat jest już załatwiony, a każdy przyzwyczaił się gdzie jego miejsce w szeregu. Nie, nic z tych rzeczy — temat powraca jak bumerang. Teraz w formie żalu Epic Games, że Google nie zrobiło dla nich wyjątku i odrzuciło ich wniosek o brak konieczności podziału 70% / 30%. W rezultacie CEO Epic, Tim Sweeney, powiedział jak postrzega ten podział.

We believe this form of tying of a mandatory payment service with a 30% fee is illegal in the case of a distribution platform with over 50% market share.

Tym co najbardziej zdumiewa mnie w Epic Games i złości na Google Play jest po pierwsze fakt, że wydawało się, iż już platformie odpuścili… a po drugie, ich obecność w App Store, gdzie podobnych problemów nie mają. A przecież to żadna tajemnica, że tamtejszy podział zysków wygląda identycznie jak u Google — z tą jednak różnicą, że nie ma tam specjalnych szans na zamieszczenie specjalnego pliku na swojej stronie WWW, by uniknąć dzielenia się z zyskami. Wszystko to przez specyficzną, zamkniętą, infrastrukturę ich ekosystemu.

Naturalnie Google nie pozostawiło tematu bez komentarza i śmiało odpowiedziało Sweeney’owi, który insynuuje też że GP nei jest sklepem, a platformą do płatności:

Android enables multiple app stores and choices for developers to distribute apps. Google Play has a business model and billing policy that allow us to invest in our platform and tools to help developers build successful businesses while keeping users safe. We welcome any developer that recognizes the value of Google Play and expect them to participate under the same terms as other developers.

Patrząc na tę awanturę i podejście Epic Games jestem przekonany, że ta telenowela jeszcze chwilę potrwa. Ale jako że znam jej efekt finalny (powiedzmy sobie szczerze: nie wyobrażam sobie, by Google się ugięło), to mogę co najwyżej przyglądać się z boku i zastanawiać: dlaczego? — cały czas porównując sytuację do analogicznej na platformie Apple.

Do
góry