Kultowa bijatyka powraca w nowej odsłonie!

0

Kiedy komputery i konsole nie były jeszcze tak powszechne jak dzisiaj, popularną rozrywką były salony gier. Automaty ustawione w rzędach, żetony kupowane przy wejściu, półmrok i bardzo często ciężkie powietrze wypełnione potem i dymem z papierosów. Tak mniej więcej zapamiętałem stare, drewniane barakowozy w których najczęściej grałem w gry podczas wakacji nad morzem. W tamtych czasach najczęściej grało się w bijatyki. Te najpopularniejsze to oczywiście Street Fighter oraz Mortal Kombat. Nie można jednak zapominać o trzeciej kultowej pozycji, czyli The King of Fighters. W ciągu ostatnich 25 lat, gra doczekała się wielu odsłon. Kolejna z nich, już niedługo trafi na nasze smartfony!

Na początku warto zaznaczyć, że The King of Fighters All Star nie jest stuprocentową nowością. Gra była jednak do tej pory dystrybuowana jedynie w Japonii. Na szczęście dla fanów serii, po przeszło roku czasu od azjatyckiej premiery, studio Netmarble w końcu zapowiedziało ogólnoświatową ekspansję tego tytułu.

Jak możecie zobaczyć na powyższym materiale, The King of Fighters All Star nie jest typową bijatyką. Jest to gra spod znaku Action RPG, która garściami czerpie z automatowych „side-scrollerów”. Graficznie wygląda to naprawdę obiecująco. Mamy tu do czynienia z trójwymiarową oprawą wizualną, która na pewno nie zawiedzie fanów starych, japońskich bijatyk.

Gracz będzie musiał uporać się z kolejnymi falami przeciwników. Pod koniec niektórych poziomów czekają nas również walki z bossami. Do wyboru będziemy mieli przeszło 50 różnych postaci, które przez ostatnie 25 lat przewijały się przez uniwersum King of Fighters. Nie zabranie też różnego rodzaju ulepszeń, które będziemy mogli zbierać wraz z rozwojem rozgrywki. Umacnianie naszej drużyny będzie niezbędne podczas pokonywania kolejnych poziomów.

Jak nie trudno się domyślić, taka mechanika rozgrywki idzie w parze z mikropłatnościami. Nie wiadomo co prawda jak będzie wyglądała monetyzacja gry, gdy ta opuści Japonię, ale już teraz możemy się domyślać, że ułatwianie sobie zabawy poprzez wydawanie prawdziwych pieniędzy, nie będzie tanie. Nie wątpię jednak, że jak w przypadku każdej, tak dużej premiery, znajdą się fani serii, którzy chętnie zapłacą za możliwość gry Ryo, Kyo lub Terrym.

Do
góry