Kontrowersyjny komunikator powraca na Androida. Zarzuty o szpiegostwo były przesadzone?

0

smartfon

Kilka tygodni temu świat technologii obiegła wieść o zyskującym na popularności komunikatorze ToTok, który miałby być rządowym narzędziem stworzonym do… szpiegowania użytkowników. Nieświadomi niczego mieliby serwować dostępy do zdjęć, wideo i dźwięków w smartfonach i tabletach, a w połączeniu z dostępem do pełnej bazy ich korespondencji miały okazać się solidnym kompendium wiedzy. Jak się można było spodziewać: twórcy platformy od początku odpierali te oskarżenia twierdząc, że to wszystko bzdury wyssane z palca. Ale nie trzeba było długo czekać na reakcję ze strony największych sklepów z aplikacjami: ToTok po chwili został usunięty zarówno z platformy Google Play jak i App Store’a. Teraz, kilka tygodni później, powraca — przynajmniej na tę pierwszą z nich.

ToTok powraca do Google Play. Kontrowersyjny komunikator ponownie dostępny na Androida

Po wielkim artykule opublikowanym w grudniu na łamach New York Timesa — twórcy platform poczuli się zobligowani do usunięcia aplikacji, póki sprawa nie zostanie wyjaśniona a autorzy komunikatora nie będą w stanie wytłumaczyć tamtejszych zarzutów. A te, przypomnę, dotyczyły śledzenia przez rzekomego zleceniodawcę, Zjednoczone Emiraty Arabskie, obywateli: ich rozmów, przemieszczania się, relacji, spotkań oraz multimediów składowanych na urządzeniach.

Programy zniknęły ale… przynajmniej na platformie Google Play — już zdążył powrócić. Apple jednak wciąż nie zdecydowało się przywrócić komunikatora na listę produktów dostępnych w swoim sklepiku. Jak do tematu usuwania aplikacji odnosi się Google?

Bierzemy wszystkie raporty dotyczące naruszenia bezpieczeństwa użytkowników bardzo poważnie. Jeżeli doszukamy się zachowania które narusza naszą politykę, podejmujemy działania.

Brzmi to dość zachowawczo, ale w połączeniu z informacją na temat powrotu aplikacji do sklepu można założyć, że amerykański gigant nie doszukał się tam żadnych dziur i elementów wskazujących, że ToTok jest czymś więcej niż po prostu komunikatorem. Ale jeżeli faktycznie tak jest, to redakcja New York Timesa ma chyba sporo do wytłumaczenia: takie oskarżenia mogły doszczętnie pogrzebać produkt, który naprawdę dobrze rokował…

Zobacz też inne wpisy o komunikatorach na AntyApps:

Źródło

Do
góry