Toy Defense pokazuje jak ciekawie łączyć pomysły w Tower Defense

0

W AppStore odnajdziemy dziesiątki, a może nawet setki tytułów Tower Defense. Większość z nich nie wnosi do gatunku nic nowego, jest tylko prostą kopia dostępnych już gier, budującą na ich popularności. Tym bardziej warto mówić o tych, które wyróżniają się z tego tłumu. Właśnie takim tytułem jest Toy Defense.

Co wyróżnia Toy Defense od klasycznych Tower Defense? Jest tego sporo, oczywiście część pomysłów była już stosowana w innych grach, ale tutaj mamy je w dużej ilości, ciekawie wymieszane. Po pierwsze jednostki możemy stawiać tylko w o określonych miejscach. Po drugie, nasze jednostki mogą otrzymywać obrażenia i gdy ich w porę nie uleczymy/naprawimy, umierają, blokując do końca rundy dane miejsce. Oczywiście jest możliwość ich wskrzeszenia. Pod koniec każdej planszy możemy wybrać 3 (po drobnej dopłacie 4) jednostki które przejdą z nami do kolejnej planszy. Będą one sporo tańsze od swoich normalnych odpowiedników, dodatkowo od początku otrzymamy możliwość ich awansowania, do maksymalnego poziomu, jaki miały w poprzedniej planszy.

Skoro już przy ulepszeniach jesteśmy, jest ich łącznie 24, podzielona na 4 dostępne jednostki. Możemy je wykupić po każdej misji, to dzięki nim jednostki na polu walki będą mogły awansować na wyższy poziom. Od czwartego udoskonalenia możemy też wybrać 2 drogi: ofensywną i defensywną. Do tego dochodzą jeszcze możliwości specjalne. Walkę będziemy toczyć na 36 planszach podzielonych na 3 akty. Niestety co druga plansza, jest kopia poprzedniej, tylko z mniejszą ilością miejsc na jednostki.

Gra posiada mikropłatności, ale są ona bardzo mało inwazyjne. Po pierwsza samemu łatwo można zdobyć główną walutę (autorzy nagradzają też za ocenienie gry, polecenie jej na FB itp.), po drugie jeżeli już chcemy ją dokupić to ceny są bardzo przyzwoite. No i nie atakują nas nigdzie komunikaty „kup teraz”.

Oprawa techniczna nie zachwyca, jest po prostu dobra. Zarówno tła jak i jednostki oraz ich animacje, przygotowano starannie, ale całości brakuje pewnego polotu. Muzyka mi osobiście nie przypadła do gustu, ale ciężko powiedzieć, że drażni, jest słaba. Po prostu ma swój styl, który nie każdemu musi się podobać. Autorzy zapewniają też o wsparciu ekranów Retina.

Toy Defense możecie pobrać w wersji płatnej (0,79€)bądź też darmowej. Warto jeżeli lubicie Tower Defens. Tak zjadliwie wymieszanych pomysłów dawno nie widziałem. Dzięki temu bardzo ciężko o znużenie. Grę można przetestować również z poziomów przeglądarek oraz komputerów PC, wystarczy wpisać jej nazwę w wyszukiwarkę.

Do
góry