Trials Frontier – król mobilnych wyścigów motocyklowych

0

screen1024x1024

Ubisoft znakomicie czuje mobilną rozrywkę. Mogliśmy się już o tym przekonać niejednokrotnie – Draw Race 2, Nutty Fluffies Rollercoaster, Babel Rising 3D czy obie części znakomitego Raymana, wszystkie te gry oferowały znakomitą zabawę w równie dobrej oprawie audiowizualnej. Nie inaczej jest z najnowszą produkcją wypuszczoną spod skrzydeł tego znanego producenta i wydawcy gier komputerowych – Trials Frontier to tytuł dopracowany w najdrobniejszych szczegółach i jedna z najlepszych gier w swojej kategorii.

Trials Frontier nie miał łatwego zadania. Gier, w których sterujemy motocyklem pokonującym coraz to bardziej wymyślne trasy znajdziemy wśród mobilnych produkcji całkiem sporo. Co więcej – są to w wielu przypadkach gry dobre i bardzo dobre, wystarczy że wspomnę w tym miejscu mojego niekwestionowanego faworyta tego gatunku, czyli wiekowego, ale wciąż aktualizowanego Bike Barona. Jak Trials Frontier wypada w rywalizacji z najlepszymi gatunkowymi rywalami? Odpowiedź jest jednoznaczna: znakomicie!

zdjęcie 1-kopia

Ubisoftowi udała się nie lada sztuka – stworzył grę nie tylko pięknie wyglądającą, fantastycznie brzmiącą i charakteryującą się wysoką grywalnością. Producent i wydawca jednocześnie wzbogacił swoje dzieło o fabułę i niepowtarzalny klimat, czego efektem jest ogromna grywalność i nośnoś koncepcji.

Przenosimy się do bliżej nieokreślonego postapokaliptycznego świata. Wioska, w której wylądowaliśmy nie jest specjalnie rozległa – ot, kilka budowli, wśród których nie zabrakło warsztatu, saloonu oraz kilku sklepów. Małomiasteczkowy standard. W wiosce będziemy spędzać czas pomiędzy misjami – to tutaj modernizujemy nasz pojazd, zdobywamy kolejne zadania oraz odpoczywamy. Rozległy teren wokół wioski to natomiast miejsce właściwej akcji, czyli tereny po których będziemy jezdzić.

zdjęcie 2-kopia

Trasy wyglądają świetnie. Każdy etap dopracowany jest w najdrobniejszych szczegółach. Pojedyncze wyścigi są krótkie – na pokonanie jednego wyścigu wystarczy zazwyczaj kilkadziesiąt sekund. Często przyjdzie nam wracać do odkrytych już tras – a to zapragniemy poprawić czasy osiągnięte poprzednim razem, a to okaże się, że na pokonanej trasie znajdą się kolejne zadania do wykonania. Misje zdobywamy w saloonie. Tutejsi bywalcy zlecają nam przeróżne zadania – od pogoni za rzezimieszkiem, poprzez wykonywanie efektownych ewolucji, a kończąc na szukaniu zagubionych przedmiotów. Misje oraz ich zleceniodawcy są ważną składową fabularnej otoczki Trials Frontier i tworzą poczucie obcowania z czymś więcej, niż zwykłą grą wyścigową.

zdjęcie h4

Poziom trudności najnowszego dzieła Ubisoftu jest średni. Przynajmniej, jeżeli nie zależy nam na wyśrubowaniu do maksimum czasów na każdej trasie. Sterowani zaproponowane przez twórców dobrze sprawdza się podczas wyścigów – maszynę kontrolujemy za pomocą czterech wirtualnych przycisków odpowiedzialnych za przyspieszenie, hamulec oraz balans do przodu i do tyłu.

Trials Frontier to darmowa, wyśmienicie wyglądająca gra motorowa. Osobiście lekko przeszkadza mi jedynie zaproponowany model mikropłatności – udział w kolejnych wyścigach uzależniony jest od dostępności odnawiającego się z czasem paliwa. Czekanie możemy rzecz jasna przyspieszyć – wystarczy sięgnąć do kieszeni. Nie ma niestety możliwości całkowitego pozbycia się tego ograniczenia. Jak zapewniają twórcy – do ukończenia gry nie są jednak potrzebne jakiekolwiek opłaty, a wykonanie wszystkich misji ma zależeć tylko od umiejętności osoby zasiadającej za wirtualnymi sterami.

 

Ocena autora

Ocena 5
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry