Vivino Wine Scanner to ciekawa aplikacja dla miłośników wina z jednym małym „ale”

4

Lubicie wino? Kto nie lubi. Najlepsze są te do 5 złotych… żartuje oczywiście. Trudno znaleźć osobę, która nie lubi i nie pija wina, a bardzo łatwo znaleźć prawdziwych smakoszy i miłośników tego trunku. Jeżeli lubicie pić wino i chcielibyście wiedzieć coś więcej o napoju, który właśnie spożywacie, to jest dla Was bardzo interesująca aplikacja.

Zwie się Vivino i de facto jest rodzajem aplikacji społecznościowej dla miłośników wina. Za jej pomocą możecie dzielić się trunkami, które spożywacie ze znajomymi, obserwować wybranych użytkowników, zapisywać wina, które spożyliście na osobistej liście lub po prostu dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy o wybranej marce.

Sama aplikacja zbudowana jest poprawnie, na wzór dziesiątków jej podobnych produktów społecznościowych z Instagramem na czele. Pierwsze, co warto zrobić, to zarejestrować się w usłudze, wprawdzie można obsługiwać aplikację bez tego, ale tracimy sporo ciekawych funkcji, wliczając w to naszą własną listę win przechowywaną w chmurze. Po zarejestrowaniu się oczywiście tworzymy własny profil na podobieństwo wszystkich profili społecznościowych świata, więc jego opisywanie nie ma większego sensu.

Celem aplikacji jest skanowanie win, które pijemy ewentualnie chcemy wypić. Do tego oczywiście służy funkcja aparatu. Po zrobieniu zdjęcia aplikacja skanuje je i porównuje z bazą ponad 500 tysięcy marek w poszukiwaniu trafienia. Jeżeli wino znajduje się w bazie, pojawi się jego opis, jeżeli nie, zespół firmy stworzy mu nowy profil. Warto wspomnieć, że możemy zrobić skan również będąc offline i gdy znów będziemy połączeni aplikacja zabierze się za szukanie marki.

Oczywiście w zakładce „moje wina” znajdziemy zeskanowane i rozpoznane przez Vivino wina, podzielone na 3 kategorie: wszystkie, ocenione i nieocenione. Z kolei w karcie przyjaciół mamy naszych znajomych, których możemy zapraszać, ewentualnie polecanych użytkowników. Dodatkowo aplikacja wykorzystuje geolokalizację do pokazywania w naszej okolicy sklepów, w których możemy nabyć ten trunek bogów, niestety w Polsce na razie działa to chyba dość średnio.

Największą wartością dodaną tej aplikacji, nie licząc oczywiście elementu społecznościowego, dzięki któremu możemy poznawać nowe marki promowane przez użytkowników, są dobrze przygotowane profile win. Jest to opcja dla której warto zaopatrzyć się w Vivino, jeżeli oczywiście chce się poznać historię właśnie spożywanego napoju. Oprócz zdjęcia i oceny możemy dowiedzieć się szacunkową cenę danego wina i gdzie można je nabyć, pozycję w kilku różnego typu rankingach, informacje o winiarni włącznie z odnośnikiem do mapy, rodzaj winogron z których powstał napitek oraz sposoby podawania, etc. Na część tych danych wpływamy sami, ale część jest dostarczana przez aplikację. Oczywiście profilem danego wina możemy podzielić się na FB, Twitterze i mailem, i, a jakże, każdy wpis możemy skomentować lub „lajkować”. Bardzo podoba mi się ta opcja, zwłaszcza, że lubię wiedzieć, co piję, a często wybierając wino, a nie będąc znawcą, można narazić się na przykrą niespodziankę.

Pora na moje „ale”. „Ale” jest całkiem sporawe, a odnosi się do szybkości rozpoznawania wina przez aplikację. Przetestowałem ją tylko na dwóch butelkach (tyle akurat miałem w domu), niemniej jednak tempo wyszukiwania mnie nie zachwyciło. W przypadku niezarejestrowania się w aplikacji czekałem na rozpoznanie 2 godziny i się nie doczekałem. Po zarejestrowaniu czas zmalał do około 15 minut. O ile nie miałbym z tym większego problemu w przypadku, gdybym po prostu chciał dodać dane wino do swojej listy i ewentualnie podzielić się nim ze znajomymi, o tyle przy tak dość wolnym wyszukiwaniu wykorzystanie Vivino w sytuacji, w której nie możemy się zdecydować ma markę w sklepie jest dość problematyczne i zmniejsza użyteczność tego produktu. Chcę oczywiście zastrzec, że próba była mała i być może akurat dysponowałem mało popularnymi markami, jednak uważam, że czas rozpoznawania powinien być szybszy. Drugą kwestią jest to, że aplikacja rozgrzała mi telefon niemal do czerwoności (a zabiłem wszystkie inne procesy, poza Vivino). Taki efekt to mam po korzystaniu przez parę godzin z nawigacji lub graniu w naprawdę wymagającą graficznie grę.

Niemniej jednak koncepcja stojąca za Vivino, jak i sama aplikacja, przypadły mi do gustu. Graficznie aplikacji nie można nic zarzucić, co więcej, liczba informacji dostarczanych przez ten produkt mnie satysfakcjonuje. Zdarza się czasami, że Vivino się wysypie, ale nie przeszkadza to aż tak bardzo w korzystaniu. Mam nadzieję, że nieco poprawi się szybkość rozpoznawania marek. Osobiście nie jestem wielkim fanem win, ale Vivino zostanie na moim telefonie. Czekam za to na podobny projekt w odniesieniu do whiskey. A może już jest?

Ocena: 4

 

 

Do
góry