Wave Wave — młodszy brat Super Hexagon, spędzający mi sen z powiek

0

wave wave

Niewinna gra, którą zakupiłem z myślą o weekendowych rundach w przerwie między pracą, życiem, a przyjemnościami. Niestety, sprawa szybko się skomplikowała, bo podobnie jak swego czasu Super Hexagon, dzisiejsza produkcja pokrzyżowała mi wszelkie plany. Kiedy raz podjąłem wyzwanie, nie mogłem się od niej oderwać. Kiedy na siłę zmuszałem się do robienia przerwy, myślałem tylko o czasie, kiedy do niej powrócę. To równie szalona, niebezpieczna, a na początku również krótka zabawa, co wspomniana produkcja Terry’ego Cavanagha. Frustruje, ale też kolejne pobicie rekordu czy przebrnięcie dalej daje ogromnie dużo frajdy. O co cała ta afera? O Wave Wave, w którym musimy uważać, by z niczym się nie zderzyć.

w01

Główną bohaterką całego tego zamieszania, jest… linia. To nad nią przejmujemy kontrolę i za każdym razem, gdy dotykamy ekranu naszego urządzenia, pnie się ona ku górze — puszczając, analogicznie, spada w dół. To jedyny ruch jaki mamy do dyspozycji — ale niech Was nie zmyli prostota tego rozwiązania. I bez zawiłości, gra jest piekielnie trudna. Naszym zadaniem jest bowiem unikanie wszystkiego co stanie nam na drodze — w zależności od trybu zabawy, są to spiczaste, czarne góry albo porozrzucane po całej długości i szerokości ekranu bomby. Musimy na tyle sprytnie lawirować między nimi, aby nie doprowadzić do wypadku — choćby jedno zderzenie, automatycznie oznacza śmierć i konieczność rozpoczynania zabawy od początku. Nie myślcie sobie, że to wszystko — rzucono nam jeszcze trochę kłód pod nogi w postaci migoczącego, obracającego się, odbijającego czy zmieniającego geometrię ekranu…

w02

A jak na porządną zręcznościówkę przystało, tutaj również główną nagrodą jest… bicie rekordów czasowych. Niech nie przerażają Was tablice wyników zestawione z Waszymi pierwszymi próbami — wiem z doświadczenia, że proporcjonalnie do ilości ćwiczeń, nasze wyniki będą coraz bardziej imponujące. Na start proponuję jednak zajrzeć do trybu z levelami, w którym nie liczy się czas, a dobrnięcie do mety — zestaw specjalnie zaprojektowanych, niezmiennych, wyzwań, który będzie dobrą rozgrzewką przed przystąpieniem do prawdziwej rozgrywki. Choć nie wiem dlaczego, ale do tej pory nie udało mi się odblokować czwartego z nich, mimo że trzy pozostałe mam zaliczone — i jak wynika z komentarzy w AppStorze, to problem z którym zmagam się nie tylko ja.

w03

Tym co mnie szczerze w Wave Wave zdziwiło, jest implementacja… trybu zabawy dla dwóch graczy. Wszystkie wyzwania możemy podjąć w parze — wówczas odwracamy urządzenie do pionowo, ekran jest dzielony na dwoje i każdy dostaje swoją stronę ekranu w której stara się przetrwać jak najdłużej. Nie wiem jak to rozwiązanie sprawdza się w przypadku małych ekranów, wiem jednak, że na 10″ iPadzie jest czytelnie, wygodnie i już teraz wiem, ze prędzej czy później będziemy w ten sposób rywalizować z przyjaciółmi, których namawiam, by przyłączyli się do zabawy.

w04

Oprawa gry, jak na taką produkcję przystało, również jest utrzymana w duchu minimalizmu. Kolorowe, a wręcz ciągle zmieniające barwy, tła składające się z zestawu połączonych figur geometrycznych cieszą oko, a całość podsycana jest muzyką autorstwa Danimal Cannon and Zef. W połączeniu z tym co dzieje się podczas rozgrywki — prawdziwa mieszanka wybuchowa!

Wave Wave to gra, obok której żaden miłośnik solidnych zręcznościówek nie przejdzie obojętnie — a przynajmniej nie powinien tego czynić. Dopracowany, rozbudowany i wciągający jak diabli produkt. Można go nabyć w AppStorze w wersji uniwersalnej za 2,99$.

Ocena autora

Ocena 5+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry