„Znikające zdjęcia” już niedługo zagoszczą w aplikacji WhatsApp

0

Znikające wiadomości to już właściwie standard jeśli chodzi o popularne komunikatory. Jeśli chcemy wysłać komuś hasło lub kod dostępu, ale nie mamy pewności, czy nasza historia rozmów nie trafi kiedyś w niepowołane ręce, na pewno warto korzystać z takich mechanizmów. To samo dotyczy treści, które niekoniecznie nadają się do ponownego czytania. Znikanie spodobało nam się na tyle, że tekst to już zdecydowanie za mało. Coraz więcej komunikatorów pozwala skorzystać z tej funkcji również w przypadku zdjęć. Takie rozwiązanie właśnie zaczął testować WhatsApp.

Do tej pory komunikator należący do Facebooka oferował już opcję znikającego po jakimś czasie tekstu, który wysłaliśmy w ramach konwersacji. Wygląda na to, że już niedługo podobne rozwiązanie będzie dostępne w przypadku multimediów.

Obecnie, zdjęcie wysłane przez WhatsApp od razu zapisuje się w urządzeniu odbiorcy (lub robi to jego otworzeniu). Jeśli wśród Waszych multimediów znajdą się treści, które nie powinny trafić w niepowołane ręce, na pewno ucieszy Was nowe rozwiązanie. Co prawda osoba po drugiej stronie będzie wciąż mogła zrobić zrzut ekranu, ale być może znajdą się tacy, którym wystarczy testowana właśnie funkcja.

Jak będzie działać innowacyjne rozwiązanie wprowadzone przez WhatsApp? Po wybraniu obrazka do wysłania, będziemy musieli kliknąć nową ikonę oznaczoną cyfrą „1”. Dzięki temu zdjęcie, które wyślemy pojawi się na ekranie odbiorcy tylko raz. Nie zostanie zapisane na pokładzie smartfona, a po tym jak nasz rozmówca opuści na chwilę rozmowę i do niej wróci, po obrazie nie będzie już śladu.

Podejrzewam, że czujni użytkownicy i tak będą robić zrzuty ekranu treści na których bardzo im zależy, a które otrzymają w formie znikającej wiadomości. Nadawcy, którzy chcą przesłać fotkę w takiej formie muszą jednak liczyć się z tym, że „nudeski” wysyłane w ten sposób nadal mogą trafić w niepowołane ręce. Znajdą się jednak zastosowania w przypadku których nowa funkcja od WhatsApp z całą pewnością okaże się przydatna. Wciąż nie polecam jednak przesyłania w ten sposób zdjęć o prywatnym charakterze… ;)

Do
góry