Whirlycat: wyjątkowo złośliwy kot za sterami helikoptera

0

Zrzut ekranu 2015-10-27 o 09.17.20

Podobno ludzie dzielą się na tych którzy sympatyzują z psami albo kotami. No i jeżeli o mnie chodzi, to zdecydowanie zawsze bliższymi mi były te pierwsze — co wcale nie oznacza, że kotów nie darzę sympatią. Chociaż patrząc na głównego bohatera Whirlycat mam wrażenie, że nie każdego miauczącego pupila da się lubić. Koncept gry jest tak zakręcony, że to aż niewiarygodne. Niestety, jeżeli chodzi o samą rozgrywkę, to sprawy także nie mają się najlepiej…

W grze wcielamy się w kocura, który zasiada za sterami super-tajnego prototypu helikoptera GW-70, a z rozdartych swetrów tworzy lasso za pomocą którego… podkrada kości, które należą do grupy psów ratowniczych, żyjących w tamtejszych górach. Brzmi dziwnie, niemoralnie, złośliwie, a przy tym sama ta zabawa wcale nie daje specjalnie dużo funu — niestety.

Nasza podróż uwarunkowana jest od ilości swetrów które mamy do podarcia oraz paliwa, którym zalany jest nasz bak. A jeśli ich zabraknie, musimy… polować na więcej — za pomocą lassa, rzecz jasna. Okradać obozy ze swetrów i kanistrów. Wszystko to skąpane w niespecjalnie wygodnej mechanice, która oparta została na wychylaniu urządzenia, by wskazać kierunek w którym ma kierować się nasz bohater.

Zrzut ekranu 2015-10-27 o 09.47.44

I samo sterowanie niby nie jest niczym nowym — w końcu regularnie dostajemy gry, których działanie oparte zostało na akcelerometrze. Znaczna część z nich jednak posiada wprowadzenie czy krótki samouczek. Tutaj nic takiego nie uświadczymy, po uruchomieniu Whirlycat klikamy „play” i rozpoczynamy zabawę. I przyznam że dopiero wizyta w opcjach i tamtejsza funkcja zmiany czujności podpowiedziała mi, jak to wszystko działa — co nie świadczy najlepiej o całym projekcie, nie sądzicie? Tym bardziej, że — jak się później okazało — w AppStorze twórcy przygotowali bardzo długi tekst z zarysem fabularnym i dokładnym opisem mechaniki.

Ale żeby to były jedynie złe początki, to byłoby pół biedy. Po kilkunastu minutach spędzonych z grą czułem się najzwyczajniej w świecie znudzony. Gra jest rozwleczona, monotematyczna i kiedy zdamy sobie sprawę że nic lepszego nas w niej nie czeka (a na to nie potrzeba więcej, niż paru minut), to moment w którym mamy ochotę ją wyłączyć i nigdy więcej do niej nie wracać. Nie pomaga nawet urocza, kolorowa, grafika ani miła dla ucha muzyka — najzwyczajniej w świecie nie są w stanie wybronić marnej rozgrywki.

Gra dostępna jest w AppStorze, w wersji uniwersalnej, za 0,99 euro.

Ocena autora

Ocena 2+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry