Już niebawem Chrome natywnie zablokuje złe reklamy

0

Internet to miejsce, którego użytkownicy bardzo niechętnie podchodzą do kwestii płatności. Część wychodzi nawet z założenia, żę skoro płaci za internet, to wszystko co tam znajdą im się… po prostu należy. Ale żarty na bok — twórcy zgromadzonych tam treści muszą jakoś zarabiać. I skoro płacenie za dostarczane przez nich materiały nie wchodzi w grę, to trzeba sobie radzić jakoś inaczej. No i tutaj w grę wchodzą reklamy, które użytkownicy internetu ochoczo blokują rozmaitymi wtyczkami. Google zapowiada wbudowanie swego rodzaju Adblockera natywnie w swoje przeglądarki — zarówno mobilne, jak i te przygotowywane z myślą o urządzeniach stacjonarnych. Jako że firma również oferuje reklamy, to — rzecz jasna — nie wybije to wszystkich bannerów. Chrome rozprawi się tylko ze złymi reklamami. Czyli jakimi?

Wielokrotnie spotkać się można z opinią, że ludzie — owszem — korzystają z Adblocka, ale nie dlatego, by zrobić twórcom serwisów internetowych na złość. Powodem blokowania reklam jest ich nachalność, a momentami nawet można by rzec, że bezczelność. Chodzi tutaj między innymi o bannery które uniemożliwiają spokojną konsumpcje tamtejszych treści, czy też materiały wideo które aktywowane są automatycznie po tym, jak wejdziemy na stronę. Myślę, że wszyscy tam byliśmy nie raz i nie dwa — i każdego udało się w tej sposób wyprowadzić z równowagi. Szczególnie gdy otwieraliśmy pakiet zakładek z poziomu przeglądarki i ni z tego, ni z owego, nagle coś-gdzieś zaczęło do nas mówić. I to właśnie takie reklamy klasyfikowane będą przez Google jako te złe. I Google Chrome będzie je automatycznie wyłączał.

Brzmi jak ultimatum? To prawda. Ponad połowa rynku przeglądarek należy do Google, więc to ma teraz możliwość dyktowania warunków. Wydawcy mają kilka dobrych miesięcy na poprawienie swoich praktyk według wytycznych firmy, jeżeli się do nich nie dostosują, to przeglądarka automatycznie będzie je ignorować. Czyli, de facto, zablokuje reklamy jak popularne adblockery.

Wszyscy twórcy stron internetowych mają około pół roku. Firma udostępnia nawet specjalne narzędzie, które pozwoli witryny odpowiednio prześwietlić — a w razie napotkania jakiś błędów, wskaże je i wiadomo już będzie, co należy poprawić.

Czy takie działania mają sens? Z jednej strony dotarliśmy do sytuacji, w której duża firma dyktuje warunki. Z drugiej, jeżeli w ten sposób uda się wyeliminować te „złe” reklamy, to może ludzie faktycznie zapomną o adblockach?

Źródło

Do
góry