250 milionów dla aplikacji pomagającej w medytacjach i treningach uważności!

0

Wraz z rozwojem technologii rośnie liczba informacji, które każdego dnia przyswajamy. Wielu naukowców podkreśla, że człowiek nie nadąża ewolucyjnie za dynamicznym rozwojem świata. Można w tym upatrywać rosnący poziom złego samopoczucia wielu osób. Na szczęście jest też druga strona medalu. W nowych technologiach można szukać sposobu na walkę z depresją, stresem i niepokojem. Patrząc na to jak chętnie inwestuje się w startupy związane z rozwojem osobistym, medytacji i midnfulness, mam wrażenie, że pewne techniki oddychania lub koncentracji naprawdę pomagają ludziom. W tym tygodniu, rekordowe finansowanie zdobyła aplikacja Calm o której pisaliśmy w 2015 roku. Inwestorzy przekazali na jej rozwój aż 27 milionów dolarów podnosząc tym samym wartość firmy do 250 milionów.

Z wielkim zainteresowaniem obserwuję rozwój firm, które pomagają ludziom pracować nad własnym rozwojem, opanowaniem i radzeniem sobie ze stresem. Na łamach AntyApps przyglądałem się już takim tytułom jak What’s Up czy polskie Keepylife, które z poziomu smartfona serwują nam coś na kształt autoterapii poznawczej. Calm (z angielskiego „spokój”) to kolejne narzędzie, które pomaga uporać się z codziennymi problemami, skoncentrować się na tu i teraz i pokonać stres. O ile miałem już okazję przekonać się, że takie rozwiązania naprawdę działają, ciężko byłoby mi uwierzyć, że „mindfullness” w smartfonie może być warty 250 milionów dolarów. Okazuje się jednak, że we współczesnym świecie, wewnętrzny spokój i harmonia w końcu zaczynają przebijać się zza fasady konsumpcjonizmu i życia w pędzie.

Czy złe samopoczucie to powód do wstydu?

Ludzie bardzo długo wstydzili się mówić o swoim samopoczuciu. Na szczęście coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, że każdy jest w innym momencie swojego życia i trzeba umieć sobie radzić z problemami na poziomie uczuć. Nasza kultura przez długi czas wpajała nam, że musimy cały czas być w czymś lepsi, skuteczniejsi i bardziej wydajni. Dotyczyło to jednak tylko tego co na zewnątrz. Ludzie zapominali o tym co w środku – mówi współzałożyciel Calm, Michael Acton Smith.

Calm z założenia miał być narzędziem pozwalającym trenować uważność (tzw. „mindfullness”) i ułatwiać zasypianie. Wszystko dzięki specjalnym nagraniom w których lektor wprowadza nas w odpowiedni stan. Warto pochwalić startup za umiejętne dopasowywanie treści do konsumentów. Twórcy aplikacji od początku stawiali na interakcję z użytkownikami. Jeśli coś im nie odpowiadało, przeprowadzano odpowiednie analizy i usuwano te elementy, które nie zdawały egzaminu. Jeśli głos któregoś z lektorów sprawdzał się lepie, Calm inwestowało w pracownika, który stał za tymi nagraniami. Twórcy aplikacji skupili się na tym co najważniejsze czyli na odbiorcach swojego produktu.

Rynek aplikacji powiązanych ze zdrowiem psychicznym cały czas dynamicznie się rozwija. Konkurent Calm, aplikacja Headspace, również osiąga bardzo dobre wyniki sprzedaży. Jeśli do tej pory byliście sceptyczni wobec medytacji prowadzonych, „mindfullness” czy terapii poznawczej, proponuję zapomnieć na chwilę i uprzedzeniach i dać sobie tydzień lub dwa na przetestowanie Calm lub wspomnianego tutaj Headspace. Nikt nigdy nie uczył nas w szkole o podobnych praktykach a mam wrażenie, że wielu osobom coś takiego bardzo by się przydało.

Do
góry