Endel: Odprężająca muzyka tła, która zawsze dopasuje się do ciebie!

0

Twórcy aplikacji pomagających się zrelaksować wspinają się na wyżyny kreatywności jeśli chodzi o marketing. Nie wystarczy już uruchomić odtwarzacza z kojącą muzyką. Od dzisiaj, chcąc odprężyć się przy miłych dla ucha dźwiękach, będę tworzył specjalne, dźwiękowe pejzaże pełniące funkcję jedynego słusznego soundtracku do mojego życia. Piszę to z nutą ironii, ale nie ukrywam, że po przeczytaniu podobnych rewelacji na temat aplikacji Endel – temat mnie zainteresował. Kto by nie chciał, w dowolnych okolicznościach, zestrajać się z odpowiednią muzyką za pomocą kilku kliknięć?!

Już pierwszy komunikat jaki zobaczycie na ekranie po uruchomieniu aplikacji, poinformuje was o tym, że algorytmy Endel dobierają dla nas właściwą muzykę, która sprawdzi się zarówno podczas pracy, jak i relaksu. Zaczynamy więc od krótkiej personalizacji narzędzia, która ma pomóc w odpowiednim doborze naszej ścieżki dźwiękowej. Aplikacja prosi o pozwolenie na dostęp do danych dotyczących naszego położenia oraz tętna. Te informacje mają pomóc algorytmom, które kreuję dla nas brzmienia. O ile kwestia tętna jest w tym przypadku zrozumiała, zastanawiam się czemu miałyby służyć dane lokalizacyjne. Aplikacja twierdzi, że chodzi o ustalenia związane ze strefą czasową, ale dla mnie brzmi to trochę jak ściema… Ostatni parametr, którego potrzebuje Endel to śledzenie naszego ruchu. Osoby, które cenią sobie swoją prywatność najprawdopodobniej właśnie przestały czytać ten tekst dalej…

Na potrzeby recenzji uzbroiłem się w Apple Watch i aktywowałem pomiary tętna. Niestety, jeszcze zanim dobrze zapoznałem się z interfejsem aplikacji – zabawę przerwał mi telefon po którym Endel przestał wydawać z siebie jakiekolwiek dźwięki. Dopiero po kilku sekundach i kilkunastu kliknięciach w przycisk „play/pause” wszystko wróciło do normy.

Darmowa wersja aplikacji oferuje cztery różne tryby odtwarzania muzyki. Pierwszy z nich to „relax”, czyli ten stworzony z myślą o naszym odprężeniu. Dalej, znajdziemy „focus”, który ma nam pomóc się skoncentrować. Kolejny wariant, „on the go”, zapewni nam odpowiednią ścieżkę dźwiękową kiedy będziemy w ruchu. Ostatnia opcja to tryb „sleep” z którego skorzystamy przed snem. Tu, warto zaznaczyć, że w aplikacji nie zabrakło czasowego wyłącznika. Sprawdzi się on szczególnie podczas słuchania muzyki w ostatnim z wymienionych trybów.

Aplikacja dostępna jest również w wariancie subskrypcyjnym. Miesięczny abonament kosztuje niespełna 26 złotych. Chcąc zaoszczędzić możemy wykupić roczną subskrypcję za 219,99 zł. Możemy też szarpnąć się na dożywotni dostęp do Endel. Będzie to koszt na poziomie 430 złotych. Takie wydatki mogą jednak poczekać. Płatna wersja aplikacji cały czas się rozwija i na ten moment oferuje jedynie tryb „drive”, który ma się sprawdzić podczas prowadzenia auta oraz synchronizację z kalendarzem (dobór muzyki nastrajającej nas na różne spotkania i kojącej nasze nerwy zaraz po nich).

Endel to aplikacja, której rozwój na pewno będę dalej śledził. Jej minimalistyczny wygląd bardzo trafił w mój gust, a muzyka tła, którą oferuje ta platforma bez wątpienia sprawia, że lepiej mi się pracuje. Odkryłem też po co proszono mnie o dane lokalizacyjne. Aplikacja pobiera dane pogodowe dla danego miejsca i dopasowuje dźwięki pod kątem aury panującej za oknem. Zmyślne i oryginalne. Trzymam kciuki za dalszy rozwój Endel i nowe funkcje, które zapowiedziano już teraz.

Do
góry