Flick Kick Goalkeeper — Kolejna odsłona serii znacząco obniża poprzeczkę…

0

Przetarłem dziś oczy ze zdumienia po tym jak zorientowałem się, że Flick Kick Football Legends to gra o której pisałem przeszło 4 lata temu. Do dziś, jest to jeden z moich ulubionych tytułów piłkarskich stworzonych z myślą o urządzeniach mobilnych. To idealny przykład wciągającej gry, która nie ma nic wspólnego z mechaniką zabawy popularnych tytułów jak FIFA czy PES i chyba właśnie dlatego tak dobrze odnajduje się na urządzeniach mobilnych. Dziś trafiłem na kolejny tytuł sygnowany marką Flick Kick. Tym razem, głównymi bohaterami gry będą bramkarze.

Muszę przyznać, że po zainstalowaniu Flick Kick Goalkeeper oczekiwania były spore. Flick Kick Football Legends było grą dopracowaną w każdym calu i tej samej jakości spodziewałem się również tutaj. Niestety, rozczarowanie pojawiło się już po uruchomieniu tutoriala, który właściwie wcale nie pomógł w zrozumieniu gry. Dopiero pierwszy konkurs rzutów karnych, który rozegrałem samodzielnie, pomógł załapać o co chodzi w prostym sterowaniu.

Gracz kieruje tu oczywiście bramkarzem. Naszym zadaniem jest przesunięcie palcem w odpowiednią stronę, dzięki czemu zawodnik wyskakuje do piłki i próbuje obronić strzał. Musimy wykazać się odpowiednim refleksem i gdy tylko zorientujemy się w którym kierunku kopie przeciwnik, szybko przesuwamy palcem w określoną stronę. Wskazówką są pulsujące wskaźniki, które pozwolą wyeliminować niektóre części bramki, do których na pewno nie poleci piłka. Dzięki tej wskazówce, rachunek prawdopodobieństwa strzału w nieprzewidziane miejsce, nieco się zmniejsza. Prawda jest jednak taka, że karne w Flick Kick Goalkeeper nie są loterią i przy odpowiedniej spostrzegawczości i refleksie, zawsze będziemy w stanie wyskoczyć do piłki w odpowiednim momencie. To oczywiście zaleta tej gry.

Niestety, nastawiałem się tutaj na zupełnie inny poziom zabawy. Mamy tu do czynienia z prostą, trójwymiarową zręcznościówką, która nie ma nic wspólnego z komiksową oprawą Flick Kick Football Legends, fabułą czy humorem tamtej gry. Szkoda, że studio PIKPOK zdecydowało się promować zupełnie inny tytuł tą samą marką. Wydaje mi się, że może to wywołać rozczarowanie u większej ilości graczy. Takich tytułów jak Flick Kick Goalkeeper było już w Google Play i App Store wiele. Zabawa znudziła mi się po kilkunastu minutach i to tylko dlatego, że byłem ciekaw, jak działają power-upy, które odblokowujemy wraz ze zwiększającą się liczbą obronionych strzałów.

 

Ocena autora

Ocena 4-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry