Czytniki książek na iPad’a – iBooks bezkonkurencyjny, reszta daleko w tyle [iOS]

6

Bądźmy szczerzy – do idealnego czytnika książek iPad’owi brakuje sporo. Szybko wyczerpująca się bateria (w stosunku do urządzeń z wyświetlaczem w technologii E Ink), odbijający światło ekran oraz cała masa rozpraszających elementów (powiadomień, maili czy przypomnień) to wady, których pozbawione są zarówno tradycyjne książki, jak i elektroniczne czytniki. Jednak w niektórych okolicznościach iPad (podobnie jak i każdy inny tablet) może sprawdzić się jako „elektroniczna książka” nie gorzej niż urządzenia specjalnie do tego przeznaczone. By tak się stało konieczne jest zainstalowanie aplikacji pełniącej funkcję cyfrowej biblioteki i czytnika. W AppStore znajdziemy wiele tego rodzaju programów – my przyjrzymy się tym, których oferta skierowana jest do Polskiego czytelnika.

iBooks

W kategorii czytników e-booków aplikacja stworzona przez Apple okazała się bezkonkurencyjna. iBooks rządzi zarówno od strony technicznej jak i wizualnej. Aktualnie w AppStore znajdziemy wersję programu oznaczoną numerem 3.0.2. iBooks oferuje obsługę plików w formatach ePub oraz pdf. Oczywiście pełną funkcjonalność i szerokie możliwości dostosowania tekstu do swoich wymagań otrzymujemy tylko w przypadku korzystania z pierwszego z wymienionych formatów. Czytanie książek z wykorzystaniem aplikacji Apple’a jest nade wszystko wygodne. Po niedawnej aktualizacji program oferuje moim zdaniem wszystko to, czego można wymagać od tabletowego czytnika – kilka rodzajów czcionek do wyboru, bezproblemową zmianę wielkości tekstu, trzy motywy (biały, sepia, nocny) oraz trzy rodzaje prezentacji tekstu (stylizowany na tradycyjną książkę, pełnoekranowy oraz przewijany). Co ważne (w kontekście programów konkurencji) aplikacja nie sprawia żadnych problemów ze stabilnością i płynnością działania. Bezpośrednio z iBooks użytkownik otrzymuje dostęp do książek dostępnych w katalogu Apple. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o największej niedogodności jaką napotkają użytkownicy aplikacji. Baza książek w języku Polskim prezentuje się na tle konkurencji nadzwyczaj skromnie. Szansa, że w katalogu znajdziemy pozycję, której akurat szukamy jest minimalna. Korzystając z iBooks polecam raczej nastawienie – „zaglądnę, może znajdę coś ciekawego”. Na pocieszenie dodam, że zaobserwowałem gwałtowną poprawę sytuacji w ostatnich miesiącach – liczba książek w rodzimym języku zauważalnie się powiększa (na dzień dzisiejszy jest ich dokładnie 2812), mam wrażenie, że z tygodnia na tydzień coraz szybciej.

  

 

Legimi

Legimi to czytnik, w którym pokładałem największą nadzieję. Cóż, srogo się zawiodłem. Zacznijmy jednak od początku. Legimi zainteresowałem się ze względu na sporą ofertę – w katalogu cyfrowej księgarni znajdziemy około 5000 tytułów po Polsku, co jest całkiem przyzwoitą ilością. Jeszcze ciekawiej prezentują się specjalne oferty, z których inicjatywą wyszła niedawno księgarnia – weźmy na przykład rewolucyjną na naszym rynku usługę „Czytaj bez limitu” w ramach której czytelnik ma możliwość wykupić abonament (za 19 zł) dający mu miesięczny dostęp do wszystkich tytułów znajdujących się w ofercie firmy. Niestety dwa dni temu akcja została tymczasowo wstrzymana po tym jak wycofało się z niej dwóch głównych dystrybutorów. Więcej o tym wydarzeniu możecie przeczytać choćby w tym artykule.

Odświeżona niedawno aplikacja Legimi przeznaczona na urządzenia z systemem iOS moim zdaniem nie powinna w ogóle ujrzeć światła dziennego. Pozytywne wrażenia z nią związane skończyły się w moim przypadku na oglądnięciu screenów w AppStore. Dalej była już tylko równia pochyła. Pobranie e-booka i jego otworzenie w celach testowych okupione zostało kilkunastoma podejściami. Aplikacja zawiesza się… na każdym kroku. Nie wiem jak można dopuścić do wydania produktu w tak dużym stopniu niedopracowanego. Początkowo przeszła mi nawet przez głowę myśl, że mam po prostu pecha i program felernie zachowuje się jedynie na moim urządzeniu, wystarczyło jednak zaglądnąć do komentarzy w AppStore by przekonać się, ze takie a nie inne działanie aplikacji występuje powszechnie.

  

 

Woblink

Woblink to pierwsza polska aplikacja do przeglądania i czytania e-booków. Jest to zarazem jedyny z przetestowanych przez nas czytnik e-booków na iPada, z którego da się bezproblemowo korzystać. Choć pierwsze kroki z aplikacją nie należały do udanych (program zawieszał się w momencie rejestracji konta), to podczas dalszego użytkowania obyło się już bez większych kłopotów. Interfejs Woblink hołduje minimalistycznym standardom, co w przypadku czytników sprawdza się całkiem nieźle.

Katalog książek (który niekiedy wczytuje się dramatycznie długo) jest czytelny i zaopatrzony w jakże przydatny filtr umożliwiający oddzielenie pozycji darmowych od płatnych. Aplikacja obsługuje pliki w formacie e-pub oraz pdf. Czytanie zakupionych książek przypomina korzystanie z nieco okrojonego Apple’owskiego iBooks. Swojemu starszemu bratu Woblink ustępuje możliwościami formatowania tekstu oraz szybkością działania. Esteci zwrócą uwagę również na mniej efektowne animacje. Najważniejsze jednak (w kontekście konkurencji), ze aplikacja działa w miarę stabilnie i umożliwia korzystanie z bogatego katalogu internetowej księgarni (około 7000 tytułów).

  

 

Bezkartek

Bezkartek.pl to firma zajmująca się dystrybucją e-booków, e-prasy, audiobooków oraz e-czytników i tabletów. Przyglądnijmy się co Bezkartek.pl może zaoferować posiadaczom iPad’a. Aplikacja przeznaczona na tablety z logo nadgryzionego jabłka umożliwia korzystanie z zasobów księgarni internetowej www.bezkartek.pl. Wspomniane zasoby to nie byle co, autorzy chwalą się, że na chwilę obecną w ofercie posiadają prawie 150 tys. książek! Liczba robi wrażenie, choć gdy bardziej zagłębimy temat sytuacja nie przedstawia się już tak różowo – liczba tytułów w języku Polskim ledwo przekracza 2000. A im dalej w las tym gorzej. Pierwszy kontakt z aplikacją na iPadzie odrzuca. Interfejs sprawia wrażenie zaprojektowanego na kolanie i jest po prostu brzydki. Mdłe kolory i masa niewykorzystanego miejsca na ekranie  nie zachęcają do korzystania z oferty cyfrowej księgarni.

Byłem jednak zdeterminowany i mimo wszystko postanowiłem skorzystać z zasobów bezkartek.pl. Myliłem się myśląc, że uda mi się to zrobić bezboleśnie. Rejestrując się za pośrednictwem iPada otrzymałem na skrzynkę mailową link potwierdzający z adresem aktywującym konto. Standardowa procedura, szkoda tylko, że w przypadku bezkartek.pl nie działa. Po próbie aktywacji konta otrzymujemy komunikat o błędzie. Rozwiązanie problemu znalazłem po jakimś czasie – pomogło zarejestrowanie się bezpośrednio z poziomu witryny internetowej. Jednym zdaniem: rejestracja z poziomu aplikacji nie działa. Świetnie. Moja radość po udanym zalogowaniu się do katalogu szybko została przygaszona: mimo, że z poziomu strony internetowej księgarnia oferuje książki w formacie e-pub, to z poziomu aplikacji na iPada możemy zapomnieć o taki luksusie i jesteśmy zdani na jakże lubiany format pdf. Bez komentarza.

  

Do
góry