Polacy wymyślili aplikację, która zmierzy nasze codzienne samopoczucie!

1

W Google Play i App Store nie brakuje aplikacji, które pomagają nam monitorować nasze zwyczaje i śledzić postępy w realizacji postanowień. Przykładem niech będzie choćby Habit List, Tally, Habitica czy HabitBull. Wsparciem dla naszej domorosłej terapii mogą być również aplikacje pozwalające obserwować własne samopoczucie i zmiany nastrojów (np. Dailyo lub Moodcast Diary). Wraz ze wzrostem popularności idei takich jak mindfulness czy hygge zapotrzebowanie na takie narzędzia stale rośnie. Już niedługo, na Kickstarterze wystartuje polski startup o nazwie Keepylife. Ma to być aplikacja, która w połączeniu ze specjalną opaską na rękę pozwoli precyzyjnie mierzyć własne samopoczucie.

Założę się, że na twarzach wielu z was pojawił się właśnie cyniczny uśmiech. Czytam komentarze pod artykułami dotyczącymi magicznych aplikacji, które mają odmieniać nasze życia i dobrze wiem, że nie są one stworzone dla wszystkich. Z doświadczenia wiem, że czasami warto jednak zapomnieć o swoich uprzedzeniach i dać szansę rozwiązaniom, które pozornie wydają się być swojego rodzaju przesadą. Mam wrażenie, że Keepylife może okazać się narzędziem, które wspomoże wielu terapeutów i niezadowolonych z jakości swojego życia pacjentów.

Smartfon w służbie dobrego samopoczucia

Nowoczesne technologie pomagają nam osiągnąć zamierzone cele. Aplikacje monitorujących wyniki w sporcie, liczące bilans kaloryczny czy obrazujące postęp w nauce języka nie są już niczym zaskakującym. Twórcy Keepylife poszli o krok dalej. Ich aplikacja w czasie rzeczywistym będzie mierzyć satysfakcję z życia a raporty wygenerowane za jej pomocą mają pomóc nam w lepszym zrozumieniu naszych problemów. Według pomysłodawców Keepylife, wiedza o nas samych staje się cenna, gdy ją zanotujemy. Na tej podstawie można wyciągać wnioski, dzięki którym łatwiej znaleźć przyczynę złego samopoczucia. Aplikacja umożliwia także oznaczanie miejsc, w których dokonuje się pomiaru. Użytkownik może dodać zdjęcia lub podzielić się udostępnioną informacją ze znajomymi. Wprowadzanie zmian w życiu ma być dla nas prostsze po tym, jak jasno i konkretnie określimy nasze cele. Do tego potrzebna jest jednak wiedza, które obszary wymagają poświęcenia większej uwagi. Samo mierzenie to tylko połowa sukcesu – dopiero zapisanie wyniku sprawia, że widzimy swoje postępy i zatrzymamy chwile, które chcielibyśmy zapamiętać na dłużej.

Projekt wydał mi się na tyle interesujący, że postanowiłem porozmawiać z Radkiem Drzewieckim, CEO Keepylife. Byłem ciekaw zarówno technicznych aspektów związanych z działaniem aplikacji, jak i psychologicznych podstaw, które stoją za całym pomysłem. Mam nadzieję, że nasza krótka rozmowa pomoże wam lepiej zrozumieć na czym polega to przedsięwzięcie. Kiedy aplikacja pojawi się na rynku, na pewno damy wam znać jak sprawdza się w praktyce!

Skąd pomysł na stworzenie takiej aplikacji?

Mój przyjaciel, psycholog, zasugerował mi kiedyś zadanie, które miało na celu sprawdzić, jak przeżywam swoje życie. Przez dwa tygodnie miałem spisywać sobie regularnie jak się czuję: swoją subiektywną opinię w skali od -100 do +100. Do każdego wyniku miałem dopisać, z jakiego powodu. Po ukończeniu eksperymentu zapisałem sobie wszystko w excelu, zrobiłem wykres. I co się okazało? Na całe dwa tygodnie średnia mi wyszła -4. Zobaczyłem z boku, jak wiele miałem skoków nastroju. Jestem bardzo emocjonalną osobą, wiele rzeczy mocno przeżywam, a taka obserwacja pozwoliła mi to sobie uświadomić. I to mi rzeczywiście pomogło dokonać refleksji, które rzeczy są na plus, a które na minus. Niektóre elementy mogłem wyrzucić, poprawić, do innych zmienić podejście. Ale na stworzenie tej aplikacji miała wpływ jeszcze jedna sytuacja. Podczas jednej z transformacji strategicznych, kiedy byliśmy na etapie wdrażania codziennego pomiaru satysfakcji z pracy, pracownicy zapytali mnie, dlaczego nie mierzyć też regularnie satysfakcji z życia prywatnego. Praca to tylko połowa dnia. W końcu życie to też proces, więc da się je poprawić. Nie da się poprawić tylko tego, czego nie mierzymy. Te dwie rzeczy złożyły mi się w jedną całość i pomyślałem sobie o aplikacji, która będzie motywowała nas do tego, żebyśmy nie zmarnowali swojego życia.

Czy jesteście jakoś związani ze światem nauk psychologicznych?

Nie, aczkolwiek to porada psychologa dała mi impuls do stworzenia tej aplikacji. Jedną z potencjalnych hipotez do weryfikacji jest używanie aplikacji Keepylife jako narzędzia we współpracy w relacji pacjent-terapeuta, pacjent-psycholog lub pacjent-psychiatra.

Czy są jakieś teorie naukowe zgodnie z którymi można zakładać, że taka autoterapia ma sens?

Nie weryfikowaliśmy tego, ale logiczne jest, że możemy doskonalić to, co zmierzymy i nad czym dokonujemy refleksji. Im częściej sprawdzasz, jak ci idzie, tym częściej możesz to poprawić.

Czy macie kontakt z terapeutami, którzy wierzą w wasz produkt i byliby gotowi wykorzystać go w swojej pracy z pacjentami?

Jesteśmy w stałym kontakcie z jedną z uczelni, w której weryfikujemy możliwość przeprowadzenia eksperymentu w celu sprawdzenia hipotezy Keepylife jako narzędzia do współpracy pacjenta z terapeutą, psychiatrą czy psychologiem. Ma on wówczas wgląd do danych pacjenta z całego tygodnia. Wie, jak pacjent czuje się pomiędzy wizytami, a nie jedynie podczas niej.

Oprócz aplikacji startujecie z opaską, która ma mierzyć samopoczucie. Dla wielu osób zabrzmi to pewnie zabawnie. Musze więc spytać – jak działa to urządzenie?

Robin Sharma powiedział, że jeśli nie śmieją się z waszych marzeń, widocznie nie są wielkie. I tym staram się kierować na co dzień. W tej chwili opaska jest w procesie tworzenia i zanim uzyskamy ochronę patentową, szczegóły funkcjonalności i sposobu działania wolelibyśmy zachować dla siebie. Na razie możemy powiedzieć, że opaska będzie realizowała funkcje podobne do dostępnych dziś na rynku smartbandów, np. fitness czy pomiar snu, aczkolwiek jej najważniejszą funkcjonalnością będzie pomiar jakości życia i jego inteligentne usprawnianie za pomocą sztucznej inteligencji i algorytmów. Dodatkowo dzięki zastosowanym rozwiązaniom opaska będzie ułatwiała wykonywanie niektórych codziennych czynności.

Kiedy projekt będzie gotowy?

Obecnie aplikację testuje ponad 200 osób. Wersja beta jest już gotowa. Wśród tej niewielkiej grupy danych widzimy już pewne korelacje, np. to, jak ludzie przeżyją swój cały dzień, w dużej mierze zależy od ich pierwszego pomiaru po obudzeniu się. Co do opasek, uruchomiliśmy produkcję 50 sztuk. Będą one gotowe na przełomie maja i czerwca.

Jak planujecie monetyzować swój start-up? Aplikacja będzie darmowa czy raczej powinniśmy spodziewać się wariantu subskrypcyjnego?

Aplikacja będzie dostępna w wersji darmowej z opcjami premium. Nie jesteśmy na razie gotowi do monetyzacji, bo sama aplikacja jest dość innowacyjna, dlatego wolelibyśmy pozostać przy freemium. W przyszłości chcielibyśmy, aby użytkownicy przekazywali pewien procent opłat za opcje premium na wybrane przez siebie cele charytatywne.

  • dual-boot

    Ubawiłem się, stokrotne dzięki!
    Reasumując tezy wywiadu – kryptoreklamy: nie ma tu podłoża naukowego, weryfikowana jest jedynie możliwość sprawdzenia czy sama idea aplikacji ma rację bytu, zaś opaska to taka wiedza tajemna, że nie można o niej nic powiedzieć poza tym, że sztuczna inteligencja będzie oceniać jak kto się czuje.
    Ciekawi mnie tylko oczekiwana cena za to ustrojstwo, skoro Mi Band można dostać za niespełna 100 zł i oferuje analizę snu oraz aktywności z możliwością notowania samopoczucia po przebudzeniu. Tzw. „mood trackerów” też jest na pęczki…

Do
góry