Kryptowaluty na smartfonach i w komunikatorach, to już się dzieje!

0

kryptowaluty

Ostatnie miesiące to nieustannie przewijający się temat kryptowalut. Rzeczy na tyle abstrakcyjnej, że dla wielu… po prostu śmiesznej. I szczerze mówiąc — trochę mnie to nie dziwi, bo dla miłośników tradycyjnego rynku walut gdzie wszystko układa się w logiczną całość — tutaj zmiany następują minuta po minucie, a sztuczne pompowanie kursów i nagłe spadki na wartości są chlebem powszednim. Ciekawie jednak wygląda to z punktu widzenia komunikatorów, które jeden po drugim zapowiadają nowe kryptowaluty, z którymi będą związane.

Każdy komunikator z własną kryptowalutą? Na to wygląda

Jakiś czas temu swoje plany związane z kryptowalutą Gram zapowiedzieli oficjalnie twórcy aplikacji Telegram. Nie próżnują też autorzy Kik Messengera, którzy wkrótce planują ruszyć ze swoją kryptowalutą opartą Etereum. Przed kilkoma godzinami internet obiegła wieść o nowościach od Line — komunikatora, który co prawda popularny jest głównie na rynku azjatyckim, ale… też nie boi się dołączać do tego szalonego wyścigu. Czy powinno nas to dziwić? Absolutnie nie, chociaż… trzeba pamiętać, że wciąż analogicznych kroków nie poczynił Facebook ani w swoim Messengerze, ani WhatsAppie. Co więcej — ostatnich kilka dni przyniosło kilka zmian w kwestii sprzedaży reklam w portalu, gdzie z całej palety kryptowalut jedyną akceptowalną pozostał BitCoin. W świetle nasilających się plotek o tym, że Zuckerberg też planuje stworzyć własną walutę — najbardziej logicznym z rozwiązań wydaje się połączenie jej we wszystkich swoich produktach, może więc to tylko cisza przed burzą?

O kryptowalutach z każdym dniem mówi się coraz więcej — i mówić się będzie. Zdecentralizowane waluty bazujące na kryptografii, które w kilka sekund można przesłać na drugi koniec świata zyskują na popularności i zaskarbiają sobie coraz większe grono miłośników. Jak najbardziej rozumiem ludzi, którzy do tematu podchodzą ze sporą dozą nieufności. W końcu chodzi tutaj o nasze pieniądze. Myślę jednak, że kwestią czasu jest ich upowszechnienie się — i może wtedy strach będzie nieco mniejszy. A zabezpieczenia znacznie większe — bo informacje takie jak ta o zeszłotygodniowym łupie hakerów w związku z japońską giełdą kryptowalut potrafią jeszcze bardziej odstraszyć…

Do
góry