Google coraz bardziej kombinuje z mapami. Kolejna zmiana, której nie rozumiem

5

O tym że Mapy Google są super, prawdopodobnie wszyscy doskonale wiecie. O tym, że czasem potrafią uratować w — wydawałoby się — najbardziej beznadziejnych sytuacjach, również. Ale jednak ostatnie miesiące to dodawanie wielu funkcji, które nijak nie mają się do funkcjonalności samych map. Skupiają się bowiem bardziej na stworzeniu dobrych okazji dla biznesów, a także… promowaniu tego, co znajduje się na mapach? Bo nie potrafię inaczej podejść do tematu elementów takich jak większe skupianie się nad menu restauracji czy… zaimplementowaniu komunikatora. Dzisiaj natomiast do zestawu dołącza kolejny element, który wydaje mi się być co najmniej dziwnym — a mianowicie hasztagi.

Hasztagi w Mapach Google, na co to komu?

Ekipa TechCrunch donosi, że użytkownicy programu Local Guidelines od ostatniej aktualizacji zachęcani są, by… dodawać hasztagi do recenzji knajp, które zostawiają na platformie. Te mają być szybkim podsumowaniem doświadczenia — ostatecznie mają prawdopodobnie posłużyć jako słowa kluczowe, dzięki którym odnalezienie poszczególnych biznesów ma okazać się nieco łatwiejsze niż dotychczas.

Sam pomysł, no i hasztagi w ogóle, nie są złym pomysłem. Widzimy je już w tylu produktach, że zdążyliśmy przecież do nich już przywyknąć. Moim największym „ale” jest jednak… kwestia ich bytności w Mapach Google, które sam wciąż traktuję jako nieocenioną pomoc w przemieszczaniu się z punktu A, do punktu B — a nie kolejną platformę społecznościową z wbudowanym komunikatorem. A najwyraźniej internetowy gigant zadecydował już w jakim kierunku zmierzać będzie cała ich platforma.

Rzeczy tworzone społecznościowo wielokrotnie udowodniły już, że potrafią doskonale sprawdzić się w akcji. Jednakże często też, jeżeli brakuje tam jakiegokolwiek nadzoru, lubi tam wkraść się bałagan — a to rzecz, której chyba wszyscy wolelibyśmy jednak uniknąć. Dlatego ze sporą dozą niepokoju podchodzę do tego tematu, w obawie że opisy restauracji wypełnią się nieśmiertelnymi hasztagami pokroju #polishgirl, od których przecież internet kipi od lat. No chyba, żę firma od razu przemyśli sytuację u zaserwuje pakiet filtrów, które pozwolą uniknąć takich sytuacji — to byłoby najzdrowsze z rozwiązań, ale właściwie to kto ich tam wie?

Zobacz też inne wpisy o Mapach Google:

TechCrunch

Do
góry