Tym programem do śledzenia wydatków nie warto sobie zajmować głowy. Mehangai nadaje się do solidnej poprawki

0

Mehangai

Narzędzi, które mają pomóc w śledzeniu domowego budżetu jest na rynku multum. Można w nich przebierać, bo wypełniona została już chyba każda nisza: są te maksymalnie okrojone z funkcji albo niesamowicie zasobne, takie, które całkowicie spolszczono albo te, gdzie da się dzielić wydatkami z innymi… Tym bardziej ciężko mi zrozumieć to, że aplikacje, takie jak Mehangai ciągle wychodzą i próbują konkurować z obecnymi gigantami.

Nie zrozumcie mnie źle: jak najbardziej wspieram małe studia, które toczą walkę z monopolem na rynku. To przecież ważne, żeby mieć wybór. Problem w tym, że nie da się tego zadania podjąć bez odpowiedniego oręża, którego Mehangai niestety brakuje.

Mehangai

Jest to program do śledzenia wydatków, który należałoby zakwalifikować do grupy tych szybkich w obsłudze. To akurat twórcom Mehangai wyszło dobrze. Dodanie wpisu do bazy trwa błyskawicznie dzięki umieszczeniu kursora w bardzo intuicyjnym miejscu. To nie tylko szybkie, ale też wygodnie. Innym plusem są tu całkiem dobrze prezentujące się statystyki przepływu pieniędzy. To jednak standard w podobnych narzędziach.

Na tym kończą się pozytywy. Program ten jest tak zagmatwany i pozbawiony logiki, że aby faktycznie stał się szybki, trzeba go najpierw solidnie skonfigurować. A to wcale nie takie łatwe. W Mehangai na chwilę obecną nie da się nawet zmienić waluty, którą się obraca. Nie żeby to wpływało na wyliczenia, ale znaczek rupii po prostu razi w oczy. Już lepiej byłoby w ogóle go nie dodawać…

Kategoryzacja? Nie, w tej formie podziękuję

Mehangai wprawdzie zachęca do podziału wydatków na kategorie, ale działa to tak nieporadnie, że szkoda sobie tym zawracać głowę. Nie dość, że wymaga to mnóstwo niepotrzebnego stukania w ekran, to jeszcze nie znalazłam tu opcji dodania nowej kategorii! Być może czai się ona gdzieś w głębi tego programu, ale nawet jeśli – to definitywnie nie tak powinno wyglądać.

Mehangai

Można byłoby spodziewać się podobnych zarzutów wobec aplikacji dewelopera, po którego repozytorium widać, że ledwo co skończył studia albo dopiero zaczyna swoją przygodę z pisaniem aplikacji. W przypadku Mehangai naprawdę ciężko się tego domyślić. Program ten na zdjęciach reklamowych prezentuje się atrakcyjnie, a jego strona wygląda bardzo profesjonalnie. Jak widać, nawet to nie zawsze świadczy o jakości aplikacji.

Do
góry