Planescape: Torment na Androida/iOS to wciąż kawał wciągającej przygody, ale…

4

Premiery takich gier jak Baldur’s Gate czy Planescape: Torment na Androida i inne systemy mobilne zawsze są dużym wydarzeniem. To tytuły które przez lat cieszą się niesłabnącą popularnością, gracze je kochają, a mimo wielu lat na karku — wciąż są w stanie obronić się na wielu płaszczyznach. Fabularnie to nadal jedna z najwyższych lig, jakie znamy na mobile. Jeżeli chodzi o rozgrywkę — także nie bardzo jest się do czego przyczepić, bo pozostaje niezmiennie idealną w swojej pozornej prostocie. Jakie zatem „ale” mam do mobilnego wydania Planescape: Torment?

Wieloświat znany doskonale miłośnikom Dungeon & Dragons to miejsce niezwykle barwne, chociaż skrywające wiele mrocznych zakamarków. Tutaj przenosimy się do miasta Sigil, w którym aż roi się od portali strzeżonych przez Panią Bólu, przenoszących nas do najrozmaitszych wymiarów. I tak oto budzimy się jako Bezimienny, zaczynamy od zera. W kostnicy. Jest mrocznie, tajemniczo i na co rusz pojawia się więcej pytań, niż odpowiedzi. Każdy krok, każde spotkanie, jednocześnie przybliża — i przez długi czas także oddala — od jakichkolwiek odpowiedzi.

cRPG to gatunek specyficzny, jak każde dobre RPG — bardzo mocno sfabularyzowany. Tutaj — bez niespodzianek — rzeczy mają się podobnie. Jeżeli zastanawiacie się czy Planescape: Torment na Androida i iOS dostępne jest po polsku — to owszem, znalazły się tutaj nie tylko napisy, ale także ścieżki dialogowe. Zatrzymajmy się jednak na chwilę przy wspomnianych minusach.

Planescape: Torment w takim wydaniu na niespełna pięciocalowych ekranach jest naprawdę… niewygodne. Wykorzystany w grze interfejs ewidentnie został przygotowywany z myślą o większych wyświetlaczach. I nie tylko od wejścia to widać (całość jest wtedy NAPRAWDĘ mała), ale już przewijanie pierwszych rozmów i wybieranie odpowiedzi daje do myślenia. A chwilę później, gdy przechodzimy do sterowania bohaterem i wydawania podstawowych komend — sprawy stają się jeszcze bardziej skomplikowane, o wirze walki nawet nie wspominając. Bo wtedy rzecz robi się, najzwyczajniej w świecie, niewygodna.

Dlatego od razu lojalnie ostrzegam, że Planescape: Torment, mimo że możliwe do uruchomienia zarówno na smartfonach jak i tabletach, w przypadku pierwszego wariantu jest średnio przystępne. Sprawy wyglądają znacznie lepiej na większych ekranach — zarówno mniejszy, jak i większy iPad, sprawdziły się fenomenalnie. Ale co tu dużo mówić — to analogiczna sytuacja do tej ze wcześniejszych wydań klasyków Beamdoga. Nowości i usprawnienia które zaserwowali nam twórcy we współpracy z głównym reżyserem i scenarzystą oryginału prezentują się doskonale. O odświeżonej ścieżce dźwiękowej nawet nie wspominając — brzmi fantastycznie!

Planescape: Torment na Androida / iOS to idealny przykład tego, jak od początku powinny były wyglądać Baldur’s Gate i spółka od Beamdog. Widać, że twórcy uczą się na błędach i przy ulepszonym porcie kolejnego klasyka zadbali o dopracowanie szczegółów! Gra dostępna jest w AppStorze oraz na platformie Google Play, w wersji uniwersalnej, za 9,99 euro / ok. 50 pln.

Ocena autora

Ocena 5
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
  • Właśnie takie gry udowadniają, że tablety też mają swoją niszę i zawsze znajdą się ich zwolennicy. Co do samego PT to oczywiście klasyk warty każdej złotówki aczkolwiek jako posiadacz 3 kopii gry (kolekcjonerka, gog i z jakiejś gazety) mam pewne opory przed wydaniem pół stówki na kolejną..

    • Kamil

      W pełni to rozumiem. Pytanie brzmi, czy będziesz miał czas zagrać raz jeszcze?

  • osuch

    A czy jest jakaś opcja wytestowani tej gry przed zakupem.

    • Kamil

      Na iOS można oddać do dwóch tygodni.

Do
góry