Plotki o śmierci Pokemon GO są srogo przesadzone, sami zobaczcie

0

pokemon go

Kiedy minionego lata świat oszalał na punkcie łapania wirtualnych Pokemonów, gra nie należała do, delikatnie mówiąc, najlepiej wykonanych produktów dostępnych na rynku. Serwery nie wyrabiały, bo twórcy nie spodziewali się aż takiego zainteresowania. Ilość opcji przytłaczała — ale, bynajmniej, nie ze względu na to, że było ich tak wiele. Wręcz przeciwnie: było biednie, na każdym rogu czaili się oszuści którzy odbierali przyjemność z uganiania się za wirtualnymi Pokemonami i obsadzaniu nimi gymów. Pokemon GO jednak rozwija się z każdym dniem, co rusz dostarczając świeżych rozwiązań. Twórcy bawią się z nami w kotka i myszkę, dodając kolejne stworki — w tym Ditto. Co jeszcze mają do zaoferowania?

W mobilnych sklepach wylądowała aktualizacja (Android: 0.49.1; iOS: 1.19.1), która nie tyle rewolucjonizuje całą zabawę, co doprowadza ją do porządku. Porządku, który powinien obowiązywać tam od startu.

Największą ze zmian jest (nareszcie!) opcja transferu do Profesora Willowa więcej, niż jednego stworka. Tak, teraz można hurtowo przesyłać na przechowanie te stada Pidgeyów, Ratatt i Drowzeech, które napotykamy na każdym kroku i przejście obok nich obojętnie jest arcytrudnym zadaniem. Późniejsze ich odsyłanie było do tej pory kolejnym czasochłonnym zadaniem. Od teraz możemy hurtowo posłać je dalej — i to jest doskonała wiadomość!

Jak zawsze znalazło się też miejsce dla odrobiny zmian w interfejsie. Ikonka z typem Pokemona została dodana do ekranu Gymu, łatwo też zobaczymy ilość wszystkich Cukierków dla danego stworka. Ostatnią z nowości na ten czas jest informacja ile kilometrów przewędrował z nami Buddy Pokemon. No, ostatnią poza kolejnymi poprawkami w tekście — te zawsze się zdarzają, są to jednak na tyle nieistotne zmiany, że twórcy nie piszą o nich nic więcej.

Zmiany w Pokemon GO widać gołym okiem. Właściwie każda aktualizacja (a te przecież pojawiają się regularnie!) przynosi szereg zmian. Problem polega na tym, że kiedy gra szturmem wzięła serca mas, powinny były one być na miejscu już wtedy. Podobno wielu rodzimych użytkowników może też cieszyć się już dobrodziejstwami nowego radaru, o którym pisałem ostatnim razem. No teraz nie pozostaje nam nic innego, jak wyglądać kolejnych usprawnień… oraz długo wyczekiwanej, drugiej generacji Pokemonów do złapania!

Stosowne aktualizacje powinny już na Was czekać w AppStorze oraz na platformie Google Play. Jeżeli wciąż nie możecie cieszyć się z nowości, to — jak zwykle — przyjdzie wam uzbroić się w chwilę cierpliwości.

Do
góry