Przerost formy nad treścią, czy coś potrzebnego? Instagram z dziwną nowością

0

Wielka epopeja związana z kolejnymi nowościami w Instagramie trwa w najlepsze. Od kilku miesięcy obserwujemy dodawanie tam następnych elementów, które… moim zdaniem — są kompletnie zbędne. Ale już chyba od dawna nie jestem modelowym użytkownikiem platformy, która w ciągu ostatnich paru miesięcy dorobiła się tylu rozmaitości, że głowa mała. Wśród nich, rzecz jasna, takie cudaki jak tamtejsze sondy, suwaki i inne gadżety, a także wideorozmowy. A skoro firma wciąż dorzuca więcej tego typu elementów to można spokojnie założyć, że ludzie z tego faktycznie korzystają — chociaż rozmienianie się na drobne, tak jak w dzisiejszym przypadku, jest dla mnie dość mocno niezrozumiałe.

Kilka godzin temu Instagram przedstawił swoim użytkownikom nową funkcję, którą jest… przesyłanie sond w wiadomościach prywatnych. Pisząc sond, mam na myśli naklejki z dwoma wyborami, które od jakiegoś czasu dostępne są w tamtejszych relacjach. Jeżeli zatem chcielibyście zapytać w ten sposób o zdanie waszych bliższych znajomych (bo, na przykład, zadanie im prywatnego pytania jest zdecydowanie trudniejsze, a zebranie ich odpowiedzi do kupy w jakiś sposób was przerasta), to teraz możecie to zrobić bez najmniejszego problemu. Jak to działa w praktyce? Zobaczcie na materiale przedstawiającym nową funkcję!

Zasada działania jest analogiczna do tego, w jaki sposób można było po nią sięgnąć wcześniej — z tą tylko różnicą, że nowa odsłona pozwala wysłania ich nie tylko do wszystkich naszych widzów, ale także poszczególnych obserwujących czy mniejszych grup. Pomysł to nieco dziwny (no bo przecież skoro sondy, to im większa grupa respondentów, tym lepiej!), ale nie mnie oceniać. Prawdopodobnie, jak i wiele innych pomysłów które wydały mi się dziwne, użytkownicy okażą się być nimi oczarowani i… już niebawem będą sobie jak szaleni rozsyłać kolejne pytania w prywatnych wiadomościach.

Kierunek w którym zmierza Instagram jest dla mnie, delikatnie mówiąc, niezrozumiały. Chociaż jestem świadomym tego, że żadna z tamtejszych funkcji nie wzięła się znikąd, to dość przerażająco wypada dla mnie jego obecna forma z tym, za co tę usługę pokochałem przed laty. No cóż, jak chce się być wielkim, to trzeba się rozwijać — co serwis niewątpliwie czyni, a to że niektórym ten kierunek średnio odpowiada… no na to już nic poradzimy.

Do
góry