Space Frotnier 2 odkrywa dalsze zakamarki kosmosu. Szkoda, że z problemami

0

space frontier 2

Ketchapp znane jest z gier, które przyciągają przed ekrany telefonów komórkowych na godziny. Może nie przy jednym posiedzeniu, a w odstępach czasu — w końcu lwia część ich produktów to gry nie wymagające dłuższej rozgrywki i pozwalają na chwilowe odłączenie się od rzeczywistości. Nie da się ukryć, że wykorzystywane przez firmę mechaniki i pomysły często trafiają w nasze gusta. Gdy usłyszałem, że ekipa pracuje nad kontynuacją zeszłorocznego Space Frontier, zacierałem ręce w oczekiwaniu na premierę. Niestety gra, która ostatecznie wylądowała w App Store i Google Play rozczarowuje — przynajmniej pod względem podejścia firmy do klienta.

Space Frontier 2 to podobnie jak jej poprzednik symulator lotu rakiety. Tym razem jednak na pokład wchodzą kosmonauci gotowi zasiedlić odległe planety. Od gracza zależy jak daleko i czy w ogóle uda się dostarczyć śmiałków do niezbadanych zakamarków kosmosu. Im większa ilość zasiedlonych planet, tym większy zysk dla gracza, a co za tym idzie — możliwość rozbudowania wahadłowców, werbowanie nowych kosmonautów i odkrywanie nowych układów słonecznych.

Sterowanie nie uległo wielkiej zmianie. Gracz wciąż musi w odpowiednim momencie dotknąć ekranu, by odpalić kolejne silniki i wynieść rakietę z dzielnymi kosmonautami na najdalsze odległości. Tu liczy się tylko refleks. Jeśli uda nam się trafić w odpowiedni fragment zanikającego koła otrzymamy odpowiednią liczbę monet i przyspieszenie.

space frontier 2

Space Frontier 2 to wszędobylskie reklamy

Mnogość reklam sprawia, że w Space Frontier 2 nie da się swobodnie grać. Testowałem grę na iPhone 6S i HTC U11 i niestety często się zdarzały przycinki na ułamek sekundy. Biorąc pod uwagę charakter rozgrywki i jej mechanikę jest to bardzo przykra sprawa — a nie sądzę by była to wina samych urządzeń. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by zapłacić za wyłączenie reklam, choć nie wiem czy eliminują także te dodatkowe, dające przeróżne bonusy. Jednak takie podejście nie zachęca do sięgnięcia po portfel.

Za pozbycie się reklam przyjdzie zapłacić ok 14 zł. Gra oferuje także subskrypcję. Za ok 33 zł tygodniowo do naszej dyspozycji oddany zostaje dodatkowy pojazd — Tisla Capsule, która swoim wyglądem przypomina wystrzeloną jakiś czas temu w kosmos Teslę Roadster. Do tego dochodzi 20-osobowa załoga do każdego startu, podwojone zdobywanie monet i wyłączenie reklam. Twórcy chcą dość dużo pieniędzy, a to co za nie oferują, w mojej ocenie, nie jest tyle warte.

Gra jest dostępne w App Store i Google Play, w wersji uniwersalnej, za darmo.

Ocena autora

Ocena 3+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry