Star Wars: Assault Team — W końcu tytuł w klimacie „starej” sagi Lucasa

6

Star-wars-assault-team_cover
Mój piątek jest dziś wyjątkowo nakierowany na filmy, które towarzyszyły mi przez niemałą część życia. O 15:00 pisałem o wyścigach w klimacie grindhouse i, szczerze mówiąc, nie sądziłem, że chwilę później trafi mi się kolejna perełka, tym razem związana z Gwiezdnymi Wojnami. Dziś Google Play bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie nowym tytułem od LucasArts. Po tym jak LEGO i Angry Birds intensywnie eksploatowały nasze mobilne urządzenia w kwestii Gwiezdnych Wojen, w końcu doczekałem się tytułu utrzymanego w klimacie „starej” sagi. Niezależnie od tego, jak dobrze ma się wasza Gwiazda Śmierci, prowadzona w innym świetnym tytule na urządzenia mobilne, czyli Tiny Death Star, pora na chwilę ją porzucić i przenieść się nieco w przyszłość, do czasów, kiedy chluba Imperium została już zniszczona…

Zrzut ekranu 2014-04-04 o 15.11.20
Nie wiedząc jeszcze, jak wygląda rozgrywka w Star Wars: Assault Team, od samego początku oczarowała mnie oprawa graficzna tytułu. Rysunki postaci umieszczone na kartach, które reprezentować będą naszych bohaterów, przypominające te ze starych plakatów, połączono z trójwymiarową grafiką w stylu Knight Of The Old Republic. Całość dopełnia oczywiście oryginalny soundtrack, który wszyscy świetnie kojarzymy z filmów Lucasa.
Zrzut ekranu 2014-04-04 o 15.11.30
Star Wars: Assault Team to bardzo dobre połączenie turowego erpega, przygodówki i gry karcianej. Rozgrywkę rozpoczynamy jako Han Solo. U dołu ekranu widzimy kartę z jego wizerunkiem. W późniejszych etapach gry pojawi się tam więcej postaci, które razem stworzą naszą drużynę. Z kolejnymi misjami w nasze ręce trafią karty innych bohaterów, które będziemy mogli włączyć do naszego zespołu. Podczas gry będziemy również zdobywać akcesoria niezbędne do rozwoju naszych postaci i „wbijaniu” kolejnych poziomów. Jako fan wszelkiego rodzaju karcianek, muszę przyznać, że taki system naprawdę mi się spodobał.
Zrzut ekranu 2014-04-04 o 15.36.15
W grze liczy się tak naprawdę spryt i strategiczne wykorzystanie bonusowych ataków. Nasi bohaterowie automatycznie przemieszczają się po planszach, a naszym zadaniem jest jedynie udział w turowych pojedynkach i klikanie interaktywnych obiektów, których nie sposób ominąć, gdyż zazwyczaj są one podświetlone. Czas nie gra więc roli i zawsze możemy na spokojnie zastanowić się nad kolejnym ruchem. Radość z gry daje tu tak naprawdę fabuła, na którą składają się kolejne zadania, uwalnianie kolejnych sojuszników i pokonywanie przeciwników.
Zrzut ekranu 2014-04-04 o 15.11.11
Zabawę psują niestety mikropłatności. Wszystko idzie dobrze przez pierwszych kilka poziomów. Niestety później będziemy musieli czekać, aż zregeneruje się nasz pasek energii. Oczywiście pomogą nam w tym karty kamieni, zdobyte podczas gry, jednak nie będzie ich na tyle dużo, żeby płynnie pokonywać kolejne poziomy bez konieczności czekania, chyba że jednak zdecydujemy się zapłacić. Mikropłatności przydadzą się również, jeśli chodzi o wirtualną walutę. Nawet jeśli zgromadzimy pokaźną ilość kart, które pozwolą rozwinąć nasze postaci, każda akcja tego typu wymagać będzie opłaty. Nasz wirtualny portfel szybko zrobi się pusty i znów będziemy musieli zdecydować: poczekać czy zapłacić.
Zrzut ekranu 2014-04-04 o 15.11.01
Tym, za co przede wszystkim fani pokochają Star Wars: Assault Team, będzie z pewnością klimat gry, który w końcu nie ma nic wspólnego z klockami Lego lub Gniewnymi Ptakami. Nie mówię, że Gwiezdne Wojny w takim wydani były złe, jednak od czasu do czasu po prostu chce się wrócić do „starej” sagi. Jeśli będziecie w stanie znieść mikropłatności, które są niestety integralną częścią gry, tytuł naprawdę powinien wam się spodobać.

Ocena autora

Ocena 5-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry