preloader gif
4

Blizzard zapowiada Diablo na komórki, a „hardkorowi gracze” wybuchają ze wściekłości

Miniony weekend dla wszystkich mobilnych graczy okazał się jednym z najsmutniejszych dotychczas widowisk, jakie doświadczyliśmy od... dawien dawna. BlizzCon przyniósł zapowiedzi, które rozminęły się z oczekiwaniami wieloletnich fanów marki Diablo, ale i Blizzarda w ogóle. Plotkowało się o hucznej zapowiedzi Diablo IV, albo remake'u Diablo II — najbardziej kultowej odsłony serii. Tymczasem firma zrobiła niemały psikus i zapowiedziała Diablo Immortal (zobacz: Pan Zniszczenia zmierza na komórki w zupełnie nowym tytule. Poznajcie Diablo Immortal). Zupełnie nową odsłonę serii, która przygotowywana jest z myślą o smartfonach i tabletach. A kiedy oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością, zawiedzeni miłośnicy serii pokazali na co ich stać.

Kamil Świtalski
0

Mobile to trudny rynek — nawet Star Wars i Disney nie dają sobie na nim rady…

Rynek mobilny to jeden z najbardziej nietypowych w świecie technologii. Teoretycznie próg wejścia jest niezwykle niski, baza użytkowników jest ogromna, a każdy rok (ba, każdy kwartał!) przynosi kolejne rekordy. W ilościach, w kwotach, właściwie gdzie się tylko nie obejrzeć. Z drugiej jednak: utrzymanie się na nim i wybicie nie jest rzeczą łatwą. Czasami wystarczy odrobina szczęścia i nawet nieznani deweloperzy mogą święcić triumfy. Mowa tutaj jednak o wyjątkach potwierdzających reguły, bo jak pokazuje sprawa Star Wars: Rivals, nawet najwięksi miewają tam problemy. Rzecz z jednej strony niepojęta, ale z drugiej... może to i lepiej?

Kamil Świtalski
1

Użytkownicy rezygnują z Facebooka: Co za tym stoi?

Kiedy Mark Zuckerberg zeznawał przed amerykańskim Senatem po głośnej aferze związanej z Cambridge Analytica, jakoś nie chciało mi się wierzyć w to, że cała ta sytuacja wpłynie jakoś na użytkowników platformy. Wiecie, „psy szczekają, karawana idzie dalej”. W końcu gdzie jak nie tam, nasze zdjęcia z wakacji dotrą do najszerszego grona odbiorców. A jednak. Niedawno w sieci pojawiły się wyniki badań przeprowadzonych przez Pew Research Center, które pokazują, że Amerykanie faktycznie zaczęli odwracać się od Facebooka.

Bartłomiej Luzak
0

Naprawdę dobra mobilna FIFA potrzebna od zaraz

W zeszłym roku doczekaliśmy się nie tylko nowej odsłony standardowej wersji FIFY, ale także wydania dla urządzeń mobilnych. FIFA Mobile spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, a przecież FIFA 18 pojawiła się także na konsolę Nintendo Switch, gdzie okazała się miłym zaskoczeniem. Czy to przełoży się na premierę FIFY z prawdziwego zdarzenia dla urządzeń przenośnych?

Konrad Kozłowski
0

Nie korzystaj ze smartfona, a dostaniesz nagrodę. Ten pomysł naprawdę zadziałał

Coraz częściej mówi się o tym, że smartfony... właściwie są już "przyklejone" do naszych rąk. Prawdą bowiem jest, że coraz rzadziej się z nimi rozstajemy — towarzyszą nam w domu, w pracy, w podróży. To nasze źródło informacji, rozrywki, wiedzy o świecie... a także podstawowe narzędzie, za pośrednictwem którego kontaktujemy się ze znajomymi i rodziną. Z każdym rokiem ich rola w naszych życiach rośnie, ufamy im coraz bardziej, ale też... mamy coraz większe problemy z koncentracją. Radzimy sobie z nimi na różne sposoby. A co powiecie na aplikację, która nagradza za to, że nie sięgamy po telefon?

Kamil Świtalski
0

Kryptowaluty na smartfonach i w komunikatorach, to już się dzieje!

Ostatnie miesiące to nieustannie przewijający się temat kryptowalut. Rzeczy na tyle abstrakcyjnej, że dla wielu... po prostu śmiesznej. I szczerze mówiąc — trochę mnie to nie dziwi, bo dla miłośników tradycyjnego rynku walut gdzie wszystko układa się w logiczną całość -- tutaj zmiany następują minuta po minucie, a sztuczne pompowanie kursów i nagłe spadki na wartości są chlebem powszednim. Ciekawie jednak wygląda to z punktu widzenia komunikatorów, które jeden po drugim zapowiadają nowe kryptowaluty, z którymi będą związane.

Kamil Świtalski
4

Wygląda na to, że usuwanie reklam to zupełnie nieopłacalny dla twórców biznes

Reklamy tu, reklamy tam. Reklamy między rundami, tuż przy dolnej krawędzi ekranu, a jeśli uda się jeszcze odrobinę zmieścić gdziekolwiek indziej -- twórcy z tego korzystają. I chyba wszyscy wiemy, że nie robią tego na złość nam, użytkownikom. Robią to, aby mieć za co żyć i żeby te wszystkie nieprzespane noce które poświęcili na stworzenie swoich gier się zwróciły. W ten czy inny sposób. Kilka lat temu często można być pobrać aplikację za darmo z reklamami, bądź za stosunkowo niewielką kwotę nabyć wersję ich pozbawionych. Od jakiegoś czasu większość dostępna jest za darmo, zaś z poziomu aplikacji możemy się ich pozbyć. I jak pokazuje przykład Breakout Ninja -- nie jest to dobre z biznesowego punktu widzenia.

Kamil Świtalski
0

iOS 10 — kilka słów po kilkudziesięciu dniach z nowym systemem Apple

O tym że Apple się kończy czy że era iPhone'a dobiegła końca słyszę od kilku lat regularnie. I szczerze mówiąc -- nadal nie wierzę. Bo może faktycznie doszliśmy do etapu, w którym to nie firma z nadgryzionym jabłkiem wskazuje kierunek w którym dalej uda się branża. Jednak ilość zadowolonych użytkowników wciąż utrzymuje się na nieprzyzwoicie wysokim poziomie. W Polsce ich urządzeń z każdym rokiem widzę na ulicach coraz więcej -- i nie mam tu na myśli wyłącznie starszych, tańszych, urządzeń które można nawet w ofertach abonamentowych dostępne są za symboliczne pieniądze. Niestety, jako wieloletni użytkownik iOS zmiany dostrzegam wraz z każdą aktualizacją. I to nie tylko te na plus...

Kamil Świtalski
2

Takie mobilne kampanie z nagrodami mogą się podobać

Nikt nie lubi nudnych, wtórnych reklam. Internet i aplikacje mobilne oferują tak duże możliwości, że każda próba zerwania ze schematem jest na wagę złota. Nie wszyscy dostrzegają perspektywy, które pojawiają się w momencie wyboru nowoczesnych metod docierania do klienta. Jedną z najpopularniejszych aplikacji w Polsce jest ta o nazwie Qpony - to właśnie wewnątrz niej znajdziemy naprawdę ciekawy format kampanii: Coca-Cola Shake Challenge.

Konrad Kozłowski
2

Pokemon GO — szaleństwo którego nikt się nie spodziewał

Pokemon GO wystartowało raptem kilka dni temu -- i nie trzeba było długo czekać, by graczy ogarnęło prawdziwe szaleństwo. Coś, czego chyba nikt się tak naprawdę nie spodziewał -- w końcu Ingress dostępny jest od wielu lat, a bawi się przy nim aktywne grono największych zapaleńców. Okazuje się jednak, że dodanie do identycznej formuły zestawu znanych i lubianych bohaterów podziałało -- świat wyszedł z domu, by łapać wirtualne Pokemony. Nowe wyzwania, nowe zagrożenia i przygody, których prawdopodobnie nikt z nas wolałby nie przeżyć na własnej skórze...

Kamil Świtalski
Do
góry