preloader gif
0

Książę Persji w nowej roli. Tym razem trafiło na bohatera gry endless runner

Wykorzystywanie znanych postaci w różnych mediach to żadna nowość. Czasem zdarzają się sytuacje, że w jednej grze mamy kilka ulubionych bohaterów — tak też było przy okazji wydanego niedawno PAC-MANa. Jednak mało mamysytuacji, w których do nowego gatunku wprowadzani są zapomnieni bohaterowie gier, którzy swego czasu byli na szczytach popularności. Tak jest niewątpliwie w przypadku Księcia Persji. Swoją przygodę zaczął już w 1989 roku, odwiedził wiele platform, doczekał się też swojego filmu i świat o nim zapomniał. Dziś ponownie trafia na ekrany urządzeń mobilnych — w najnowszej grze studia Ketchapp, Prince of Persia: Escape.

Piotr Kurek
0

Studio Ketchapp wzięło na warsztat… Domino!

Nie ma chyba drugiej takiej gry jak Domino, którą wszyscy wykorzystywaliby zupełnie inaczej niż wymyślił sobie jej twórca. W całej zabawie chodziło przecież o układanie labiryntów z kostek, które odpowiednio dopasowujemy według ilości kropek. Domino przeszło jednak do historii jako gra w której klocki stawia się pionowo i układa w taki sposób aby efektownie je później przewrócić. Właśnie na ten sposób zabawy  postawiło studio Ketchapp w swojej nowej produkcji. Jeśli zaglądacie do nas regularnie, na pewno kojarzycie tę markę. To specjaliści od prostych zręcznościówek na Androida oraz iOS. Sprawdźmy więc jak wygląda Domino w ich wydaniu.

Bartłomiej Luzak
0

Endless runner na kręgielni? Sprawdźcie Pocket Bowling

Ketchapp znane jest z gier, które przyciągają przed ekrany telefonów komórkowych na długie godziny. Nie da się ukryć, że wykorzystywane przez firmę mechaniki i pomysły często trafiają w nasze gusta. Ketchapp, po rozczarowującym Space Frontier 2, nie zwalnia tempa i przygotowuje kolejne tytuły, które mogą zachwycić lub zniechęcić. Na szczęście Pocket Bowling zaliczyć można do tej pierwszej kategorii — choć po tych prostych kręglach nie powinniśmy oczekiwać zbyt wiele.

Piotr Kurek
0

To może być najciekawszy mariaż na rynku mobilnym. Jestem bardzo ciekawy jej efektów

Rynek mobilny to bardzo ciekawe miejsce z punktu widzenia twórców. I choć możemy nie dostrzegać tego na co dzień, to w zależności od szerokości geograficznej — jest on bardzo zróżnicowany. Lokalnie używamy wielu "tutejszych" aplikacji, których nie znają nasi sąsiedzi zarówno ze wschodu, jak i zachodu. Prawdopodobnie na ich rynkach sprawy mają się analogicznie. Ale do tego wszystkiego dochodzi Azja, rynek bardzo chłonny i — co tu dużo mówić — ogromny. W swoim tekście na AntyWeb wspominałem o treściach, które Japończycy konsumują na smartfonach zupełnie inaczej niż my. Królują tam zupełnie inne gry, a eSport na mobile w Azji jest ogromny. Dlatego nowa kooperacja KetchApp jest rzeczą, którą warto mieć na oku!

Kamil Świtalski
0

Rider, czyli kolejna znana mechanika wydana przez KetchApp

KetchApp nie wzbijają się na wyżyny w kwestii kreatywności. Wszystkie wydawane przez nich gry mają jeden, jedyny, wspólny mianownik: są dziecinnie proste w obsłudze. Aby się nimi cieszyć nie musimy się uczyć skomplikowanych mechanik; świat który tam otrzymujemy również nie jest niczym, czego byśmy wcześniej nie widzieli. Podobnie zresztą sprawy mają się z zasadami gry -- lwia część z ichniejszych produkcji nie ma nawet instrukcji obsługi jako takiej, co najwyżej jedno-dwu zdaniowe wprowadzenie, które mówi nam co i jak. Nie mają też żadnej historii, no ale umówmy się, że jest to taki typ gier, który po prostu ich nie potrzebuje -- i nic w tym złego. W ostatnich dniach w rankingu popularności pnie się ich nowa produkcja: Rider. Cóż to za jeźdźca?

Kamil Świtalski
0

Finger Spinner to najdziwniejsza z produkcji w katalogu KetchApp

Doskonale zdaję sobie sprawę, że KetchApp zdążyliście już poznać i polubić. Statystyki pobrań ich gier mówią same za siebie, a przez ostatnich kilka lat lwia część ich gier niemal od razu lądowała wśród najchętniej pobieranych tytułów nad Wisłą. Szybkie, o wyjątkowo prostych zasadach. Najczęściej publikowane przez firmę gry były mniej lub bardziej standardowymi zręcznościówkami, które obsługiwaliśmy jednym palcem. Stukanie, mazanie -- to wszystko było przerobione już na dziesiątki rozmaitych sposobów. A teraz przyszedł czas na coś nowego!

Kamil Świtalski
Do
góry