preloader gif
0

Lanota to kolejna w ostatnich miesiącach urzekająca gra rytmiczna

Nigdy nie należałem do wielkiego miłośnika gier rytmicznych -- mam zdecydowanie za słabą koordynację i refleks, by dać sobie radę z wyższymi poziomami trudności, a siermiężne ćwiczenia na nic się zdają... niestety. Ale nie zniechęca mnie to do testowania kolejnych produkcji -- ba, powiem więcej! Jeżeli stoją na tak wysokim poziomie wykonania jak Lanota, to doskonale się przy nich bawię przez długi czas, a kolejne porażki na kolejnych poziomach tylko motywują do dalszego działani -- bo piosenki towarzyszące zmaganiom też po chwili wpadają w ucho!

Kamil Świtalski
0

Lost in Harmony — pomiędzy grą rytmiczną, a runnerem. Z historią i edytorem muzyki.

Tytuły rytmiczne to rzecz, z którą mam spory problem. Z jednej strony: ich idea od zawsze mnie pociąga, a kiedy dodamy do tego konfiguracje z niestandardowymi kontrolerami to już w ogóle jestem w siódmym niebie. W praktyce jednak potrzebuję dużo czasu, nim przywyknę do nietypowego sterowania; koordynacja ruchów na fatalnym poziomie plus rosnące ekspresowo tempo sprawiają, że potrzeba mi naprawdę sporo czasu by móc wykazać się w takich zabawach. Na szczęście w przypadku ekranów dotykowych odchodzi faktor nowych urządzeń i koordynacji ruchów z nimi związanych, ale wcale nie oznacza to, że całość jest banalna. Szczególnie, że -- jak to w przypadku takich zabaw -- ich tempo lubi przyspieszać w mgnieniu oka!

Kamil Świtalski
0

Groove Planet — gra prawie że rytmiczna…

Produkty mobilne to prawdziwa kopalnia nietypowych projektów. Jako że gry które na nich lądują są często mniejsze, mniej czaso- i pracochłonne od swojego rodzeństwa które znajdziemy na dużych konsolach, ich twórcy nie boją się ryzykować i eksperymentować. Widziałem już w swoim życiu różne dziwne miksy gatunkowe, ale to co zobaczyłem w Groove Planet było dla mnie sporym szokiem. Spodziewałem się mniej lub bardziej zakręconej gry rytmicznej dostosowanej do ekranów dotykowych. Gra okazała się jednak być czymś zupełnie innym.

Kamil Świtalski
0

Planet Quest to zakręcona gra rytmiczno-zręcznościowa

Zakręcone zręcznościówki stają się powoli domeną platform mobilnych — trudno jest mi przypomnieć sobie tytuły choćby kilku przedstawicieli gatunku, które w ostatnich latach zawojowały na konsolach Sony, Microsoftu czy Nintendo. Nie mam natomiast najmniejszego problemu, by wymienić kilka takich gier na iOS: nieśmiertelny Super Hexagon, Pivvot, Shadow Arc, Wave Wave czy Hypher. Planet Quest z powodzeniem wpisuje się w ten schemat, choć abstrakcyjność oprawy i spotykanych na miejscu bohaterów przywodzi na myśl oprawę kultowego Katamari. Spokojnie, tutaj jednak niczego toczyć nie trzeba: planeta obraca się sama!

Kamil Świtalski
Do
góry