preloader gif
0

Louie Lucha — nie o takie rytmy mi chodziło

Lucha Libre — podobnie jak wrestling — to nie prawdziwa walka, a show. Show bardzo popularne w Meksyku, którego korzenie sięgają XIX wieku, gdy przybywający do Meksyku Europejczycy nauczyli lokalnych mieszkańców zapasów. Gdy w latach 30 XX wieku Salvador Lutteroth założył pierwszą firmę lucha libra, dyscyplina ta szybko zyskała ogromną popularność. Charakterystyczne maski, często wywodzące się z czasów azteckich, są nieodzownym elementem tej rozgrywki. Cała otoczka tego show zachęciła mnie do sprawdzenia Louie Lucha. Zapowiedzi wyglądały bardzo interesująco, lecz finalny produkt wypadł... nieco gorzej, niż się spodziewałem.

Kamil Świtalski
0

Lanota to kolejna w ostatnich miesiącach urzekająca gra rytmiczna

Nigdy nie należałem do wielkiego miłośnika gier rytmicznych -- mam zdecydowanie za słabą koordynację i refleks, by dać sobie radę z wyższymi poziomami trudności, a siermiężne ćwiczenia na nic się zdają... niestety. Ale nie zniechęca mnie to do testowania kolejnych produkcji -- ba, powiem więcej! Jeżeli stoją na tak wysokim poziomie wykonania jak Lanota, to doskonale się przy nich bawię przez długi czas, a kolejne porażki na kolejnych poziomach tylko motywują do dalszego działani -- bo piosenki towarzyszące zmaganiom też po chwili wpadają w ucho!

Kamil Świtalski
0

Lost in Harmony — pomiędzy grą rytmiczną, a runnerem. Z historią i edytorem muzyki.

Tytuły rytmiczne to rzecz, z którą mam spory problem. Z jednej strony: ich idea od zawsze mnie pociąga, a kiedy dodamy do tego konfiguracje z niestandardowymi kontrolerami to już w ogóle jestem w siódmym niebie. W praktyce jednak potrzebuję dużo czasu, nim przywyknę do nietypowego sterowania; koordynacja ruchów na fatalnym poziomie plus rosnące ekspresowo tempo sprawiają, że potrzeba mi naprawdę sporo czasu by móc wykazać się w takich zabawach. Na szczęście w przypadku ekranów dotykowych odchodzi faktor nowych urządzeń i koordynacji ruchów z nimi związanych, ale wcale nie oznacza to, że całość jest banalna. Szczególnie, że -- jak to w przypadku takich zabaw -- ich tempo lubi przyspieszać w mgnieniu oka!

Kamil Świtalski
0

Groove Planet — gra prawie że rytmiczna…

Produkty mobilne to prawdziwa kopalnia nietypowych projektów. Jako że gry które na nich lądują są często mniejsze, mniej czaso- i pracochłonne od swojego rodzeństwa które znajdziemy na dużych konsolach, ich twórcy nie boją się ryzykować i eksperymentować. Widziałem już w swoim życiu różne dziwne miksy gatunkowe, ale to co zobaczyłem w Groove Planet było dla mnie sporym szokiem. Spodziewałem się mniej lub bardziej zakręconej gry rytmicznej dostosowanej do ekranów dotykowych. Gra okazała się jednak być czymś zupełnie innym.

Kamil Świtalski
0

Planet Quest to zakręcona gra rytmiczno-zręcznościowa

Zakręcone zręcznościówki stają się powoli domeną platform mobilnych — trudno jest mi przypomnieć sobie tytuły choćby kilku przedstawicieli gatunku, które w ostatnich latach zawojowały na konsolach Sony, Microsoftu czy Nintendo. Nie mam natomiast najmniejszego problemu, by wymienić kilka takich gier na iOS: nieśmiertelny Super Hexagon, Pivvot, Shadow Arc, Wave Wave czy Hypher. Planet Quest z powodzeniem wpisuje się w ten schemat, choć abstrakcyjność oprawy i spotykanych na miejscu bohaterów przywodzi na myśl oprawę kultowego Katamari. Spokojnie, tutaj jednak niczego toczyć nie trzeba: planeta obraca się sama!

Kamil Świtalski
Do
góry