WhatsApp pozazdrościł Telegramowi i… dorobił się tej samej opcji!

0

Jeżeli miałbym porównać ze sobą dwa komunikatory w których grubą kreską można oddzielić od siebie różnice, to myślę że przy Telegramie i WhatsApp miałbym z tym zadaniem niemały problem. Oba charakteryzują się podobnym podejściem do kont, serwują nam ekspresowe aplikacje, a ich funkcje co rusz się ze sobą zrównują — żadna z firm nie może sobie pozwolić na to, aby pozostać chociaż odrobinę w tyle. Tydzień temu informowałem was o tym, że Telegram oferuje udostępnianie wybranym kontaktom naszej lokalizacji na bieżąco — nowość z wersji 4.4. Tym razem mam przyjemność poinformować dosłownie o tym samym, z tym, że podobna opcja pojawiła się nareszcie w WhatsApp!

WhatsApp pozwala udostępniać położenie w czasie rzeczywistym

Trudno tu jednak mówić o jakimś kopiowaniu konkurencji, bo trzeba pamiętać, że komunikator od kilku miesięcy jest w rękach Facebooka. A ten identyczną funkcję oferuje użytkownikom od kilku dobrych miesięcy, jeżeli korzystacie z ich Messengera, to prawdopodobnie doskonale ją już znacie. Tutaj jednak mówimy o dodaniu opcji dosłownie kilka dni później, niż zrobił to jego największy konkurent — sprawiedliwie jest chyba założyć, że… to zwykła zazdrość!

Udostępnianie naszego miejsca pobytu w czasie rzeczywistym w WhatsApp jest równie proste, co w przypadku innych przywołanych tutaj platform. W oknie rozmowy wystarczy wybrać opcje związane z położeniem, a następnie polecenie udostępniania jej w czasie rzeczywistym — „Zacznij transmisję położenia”. Później jeszcze doprecyzować jak długo ma działać funkcja i… startujemy! Teraz nie pozostaje nam już nic innego, jak trzymać kciuki za baterię — nie da się bowiem ukryć, że to jedna z tych funkcji, które nie są dla niej zbyt łaskawe.

Jeżeli obawiacie się o swoją prywatność to twórcy, tradycyjnie już, obiecują szyfrowanie end-to-end, a także dbanie o czas, w którym takowa funkcja działa. Wiecie, żeby nie było później żadnych niemiłych niespodzianek…

Kilkukrotnie zdarzyło mi się już korzystać z takiego rozwiązania w konkurencyjnych produktach i nie będę ukrywał, że mimo iż funkcja była bezlitosną dla baterii, to w praktyce okazywała się naprawdę przydatną. Fajnie widzieć, że dotarła i tutaj… a może bezpieczniej jest powiedzieć, że zaczęła docierać. Bo mimo hucznego ogłoszenia, twórcy zapewnili nas, że nim wszyscy użytkownicy ją otrzymają, może upłynąć nawet kilka tygodni. U mnie nie ma jej jeszcze ani w AppStorze, ani w Google Play…

Do
góry