Zaprojektuj, pomaluj i wydrukuj model w 3D – rewelacyjne Foldify na iPad’a już dostępne!

4

Foldify to całkowicie nowa jakość wśród aplikacji dostępnych w AppStore. Narzędzie stworzone przez warszawski team Pixle wytycza nowe ścieżki wśród aplikacji przeznaczonych na tablety. Program jest wyzwaniem dla kreatywności i wyobraźni, będąc jednocześnie banalnie prostym w obsłudze. Świetnie będą się przy nim bawić dzieciaki oraz dorośli, chłopaki i dziewczyny, osoby lubujące się w prostych rozwiązaniach, jak i ci preferujący bardziej skomplikowane projekty.

Pierwszym krokiem w Foldify jest wybranie jednego z 10-ciu gotowych, trójwymiarowych wzorów, wśród których znajdziemy m.in. bryły geometryczne o różnej ilości ścian oraz kształty przypominające przeróżne obiekty znane z życia codziennego: samochód, autobus czy niewielki domek. Następnie dajemy się ponieść wyobraźni – mieszamy barwy, malujemy i dodajemy kolory, korzystamy z gotowych kształtów – oczu, ust, nosów, rąk i nóg, wąsów, okularów i całej masy innych dostępnych od razu w aplikacji lub wykupionych później dodatków.

Możliwości aplikacji najlepiej pokazuje poniższy filmik promocyjny:

Jak widać, osoby obdarzone choć szczyptą wyobraźni i umiejętności nie powinny mieć problemów ze stworzeniem właściwie wszystkiego, co tylko sobie zamarzą. Ci mniej utalentowani również mają duże pole do popisu – ilość gotowych kształtów dostępnych w aplikacji jest bardzo duża, a jeszcze więcej pobierzemy ich przez zakupy wewnątrz programu. Na chwilę obecną jest również możliwość darmowego pobrania grafik bożonarodzeniowych.

Wszystkie dostępne kształty są edytowalne – bez problemu zmienimy ich położenie, wielkość, możemy je również swobodnie obracać. Działania w obrębie aplikacji są niesamowicie intuicyjne. Zmiana podglądu, przybliżanie i oddalanie widoku, czy wspomniane wcześniej czynności wykonywane na gotowych elementach graficznych, wszystko to robimy niejako z marszu, a samouczek, który wita użytkownika przy pierwszym odpaleniu programu ma czysto kurtuazyjne znaczenie.

Foldify nie brakuje ciekawych rozwiązań. Chociażby zmiana grubości kreski dwóch narzędzi (ołówek i pędzel) służących do rysowania po naszym „kartonowym” tworze. Autorzy aplikacji nie oddali w ręce (a właściwie: w palce) użytkownika suwaka, znanego z chyba każdego programu graficznego, a służącego do regulacji grubości malowanej linii. Zamiast tego grubość kreski została powiązana z zoomowaniem – im bardziej przybliżymy obraz, tym cieńszą linię namalujemy. Analogicznie, oddalanie widoku poskutkuje grubymi maźnięciami. Rozwiązanie to, po chwili przyzwyczajenia okazuje się całkowicie oczywiste i intuicyjne.

Jeszcze ciekawiej rozwiązano prezentację podglądu naszej pracy. Podczas gdy cały projekt powstaje na dwuwymiarowej płaszczyźnie odpowiadającej kartce papieru, po lewej stronie ekranu prezentowany jest trójwymiarowy podgląd działań użytkownika. W czasie rzeczywistym widzimy, jak każda nasza decyzja wpływa na ostateczny wygląd projektu. Świetny pomysł, a w dodatku perfekcyjnie zrealizowany.

Przeniesienie stworzonego przez nas dzieła ze świata wirtualnego do rzeczywistości jest banalnie proste. Projekt możemy wydrukować bezpośrednio z iPad’a (aplikacja obsługuje funkcję AirPrint) lub zrobić to z pośrednictwem komputera – wysyłając gotowy plik w formacie pdf za pomocą poczty elektronicznej.

Foldify to mała rewolucja na rynku aplikacji mobilnych. Po raz kolejny w ostatnim czasie okazuje się, że „Polak potrafi”. To co mnie cieszy niezmiernie, to fakt, że rodzimi programiści coraz częściej skupiają się na projektach innowacyjnych, a nie tylko na powielaniu znanych “od zawsze” schematów.

Ps: Pierwsza osoba, która wyśle nam na maila (poprzez formularz kontaktowy) link do tego tekstu otrzyma kod na aplikacji. :)

Mamy ich więcej, ale resztę rozdamy wkrótce.

  

  • Qpr

    Ale paznokcie do zdjęć to mógł obciąć :)

    • Polska Wiocha

      współczesny „facet” pierwsze co widzi to paznokcie nie obcięte … masakra.

  • Ja chcę to na Androidzie!

  • A co się do…lasz do cudzych paznokci_Co cię obchodzą czyjeś paznokcie „polaczku-wkurwiaczku”!

Do
góry