Czy Bob Budowniczy na iOS to dobry wybór dla 4-latka?

0

Szczególnie posiadacze tabletów ORAZ dzieci z pewnością już spotkali się z zainteresowaniem latorośli nowym urządzeniem. Widząc dorosłego przy „pracy” sami chętnie mażą palcem po dużym ekranie. Niejednokrotnie pojawia się jednak problem – co takiemu szkrabowi pobrać, aby było wystarczająco ciekawe i jednocześnie nie obrażające jego młodzieńczej inteligencji. Mój Eryk uwielbia Boba Budowniczego, a skoro tylko jedna aplikacja na App Storze jest mu poświęcona, to zbyt długo się nie zastanawialiśmy.

Bob the Builder: Muck’s Train to Trouble to gro-program składający się z 4 segmentów. Pierwszy i dla polskiego dziecka najmniej interesujący to pięknie ilustrowana, ale jednak po prostu książka w języku angielskim. Zbyt wiele uciechy z niej junior nie miał, może przez średnio atrakcyjne tłumaczenie taty. Następne w kolejce są po prostu odcinki Boba, ale w skandalicznie skróconej formie – dostajemy ledwo 4 epizody, z których każdy trwa… niespełna minutę! To raczej krótkie klipy, które razem opowiadają jakąś tam historię, ale więcej niż raz, może dwa, nawet dziecku nie będzie chciało się tego oglądać.

Wreszcie ostatnie 2 elementy są bardziej interaktywne. Pierwszy z nich to kolorowanka, gdzie maluchy dostaną 10 obrazków z postaciami z filmu do pomalowania. Mogą to robić albo jednym z kilku wybranych kolorów, albo tzw. „magiczną farbą”, która stanowi po prostu automatycznie dobraną, „prawidłową” barwę. Eryk uwielbia malować, więc dopóki nie skończył wszystkich 10 sztuk, z tego działu wyjść nie chciał. Zaliczyć go można zdecydowanie na plus.

Na koniec przyszła pora na szukanie schowanych postaci w stylu „Gdzie jest Wally?”. Szkoda tylko, że tło dostajemy tylko jedno i zmienia się wyłącznie rozmieszczenie pojazdów. Przez to dość szybko młody się znudził i powrócił do ponownego rysowania.

Bob Budowniczy kosztuje 2.39 euro i płacimy tutaj wyłącznie za markę – sama aplikacja nie oferuje niestety zbyt wiele zabawy. Kolorowanie jest ok, ale ilość tapet niespecjalnie powala. Eryk po kilkunastu minutach poprosił o ponowne włączenie… Skitch!, gdzie mając pustą kartkę i kilka kolorów do wyboru bawił się znacznie lepiej. Bob niezbędny nie był.

Aplikację można nabyć tutaj.

Do
góry