Dex – for Pokémon TCG to jeszcze jeden sposób na wygodne katalogowanie kart

0

Jak donosi serwis Kotaku, już trzeci Charizard z pierwszej serii Pokemon Trading Card Game został sprzedany na internetowej aukcji za ponad 300 tysięcy dolarów. Ten był o tyle wyjątkowy, że podobno nigdy wcześniej karta nie była dostępna na rynku w tak dobrym stanie. Jeśli właśnie rzuciliście wszystko i wyruszyliście do piwnicy na poszukiwania swojej kolekcji z czasów dzieciństwa, może przydać Wam się aplikacja, która pomoże ją skatalogować. Dex – for Pokémon TCG to kolejna propozycja z tej serii jaką chciałbym Wam zaprezentować.

Od jakiegoś czasu testuję wszystkie dostępne platformy webowe i aplikacje, które umożliwiają katalogowanie kolekcji kart Pokemon. Okazuje się, że wybór nie jest prosty. Każde z narzędzi ma swoje plusy i minusy, ale jeszcze żadne nie spełniło wszystkich moich oczekiwań. Dex – for Pokémon TCG nie różni się szczególnie od TCG Companion lub Pokellector o których pisałem w przeszłości, ale ma jedną wyjątkową cechę. Jeśli nie interesuje Was zbieranie kart seriami, a zależy Wam przede wszystkim na tym, by „złapać je wszystkie”, ten tytuł powinien Wam się spodobać.

Od premiery gry karcianej Pokemon, która odbyła się w połowie lat 90 minęło już ćwierć wieku. Przez ten czas Wizards of the Coast, a później Pokémon USA, Inc. wydały przeszło 80 różnych serii kart. Zebranie ich wszystkich byłoby karkołomnym wyczynem. Każdy kolekcjoner ma więc swój własny klucz na miarowe powiększanie swojej kolekcji. Najłatwiej jest zacząć od serii, która akurat debiutuje na rynku. Są jednak tacy, którzy powoli kompletują karty z poprzednich lat. Dex – for Pokémon TCG podrzuca jeszcze jeden sposób organizowania kolekcji. Główny ekran aplikacji prezentuje nam po prostu 898 wszystkich istniejących Pokemonów. Niezależnie od serii i daty wydania, takiemu systemowi przyświeca znane z gry hasło „złap je wszystkie”. Dodatkowym urozmaiceniem jest możliwość kliknięcia wybranego stworka i sprawdzenia ile kart z jego podobizną ukazało się przez te wszystkie lata. Zbieranie tylko określonych Pokemonów również może być ciekawym pomysłem na uzupełnianie kolekcji.

Jeśli chodzi o inne elementy aplikacji, ta nie różni się szczególnie od konkurentów o których wspominałem we wstępie. Mamy tu wyraźne skany wszystkich kart, możliwość dodawania ich do ulubionych i oznaczania, jakie z nich znajdują się już w naszej kolekcji. Przy poszczególnych Pokemonach znajdziemy też przycisk oznaczony napisem „Market Price”. Dane te są jednak niedostępne („N/A”), więc sprawdzanie średnich cen rynkowych nie będzie możliwe. Zabrakło również rozróżnienia na karty zwykłe i „reverse holo”, co z punktu widzenia zbieraczy może być istotnym mankamentem. Jest to jednak coś, o czym zapomina większość twórców podobnych produkcji.

Aplikacja dostępna jest całkowicie za darmo (a także bez reklam!) w App Store.

Do
góry