Wystarczył solidny update Feedly i… nareszcie nadrobiłem wszystkie zaległości w RSS!

13

feedly

Aby nie pogubić się we wszystkich śledzonych przeze mnie źródłach, od lat regularnie subskrybuję kanały RSS ulubionych stron i blogów. Rozwiązanie to jest o tyle wygodne, że wszystkie je zawsze mam pod ręką, a w przypadku większych serwisów mogę nawet skupić się na śledzeniu interesującej mnie kategorii, bez konieczności przeglądania wszystkiego, co tam pojawia się na stronie głównej. Jak to zwykle bywa: doba jest za krótka, aby być ze wszystkim na bieżąco. Pomocne okazują się tutaj programy do przeczytania na później. Sam już wielokrotnie wspominałem, że dla mnie numerem jeden w tym aspekcie jest Pocket — z wielu względów. Od czasów zamknięcia Readera od Google, sam korzystam z Feedly. Ich aplikacja na iOS wołała o pomstę do nieba, ale nareszcie — po latach — doczekaliśmy się ostatnio aktualizacji, która przewróciła ją do góry nogami. I dobrze!

Nowe Feedly: piękne i bardziej funkcjonalne

Feedly to jedna z tych alternatyw dla wspomnianego Readera, ku której udało się wielu fanów śledzenia nowości za pośrednictwem kanałów RSS. Mimo tego że jest to fajna platforma, trzeba przyznać że pod względem UX jej ostatnia wersja mobilna pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Nowości nadeszły na początku grudnia, a wraz z nimi dużo bardziej intuicyjny wygląd programu, przez co nawigacja stała się czystą przyjemnością. Do tego twórcy nareszcie zaczęli chętniej korzystać z gestów, co pozwala łatwiej zarządzać kolejnymi wpisami — tu maznąć, tam maznąć i życie staje się łatwiejsze! Do tego dochodzi jeszcze ciemny motyw i bazująca na sztucznej inteligencji pomoc przy odkrywaniu nowości ze świata informacji, które potencjalnie mogą nam przypaść do gustu.

feedly

Feedly zmieniło się nie do poznania i przyznam szczerze, że nie spodziewałem się iż zmiany wizualne będą w stanie sprawić, że z przyjemnością wrócę do programu i nareszcie nadrobię te setki czyhających na mnie informacji. A jednak — poprawiony interfejs okazał się doskonałą wymówką, by to uczynić — no i przy okazji zdążyliśmy się poznać z nowym Feedly jak łyse konie. Co tu dużo mówić: projektanci zrobili ogromny krok naprzód. Jeżeli wyczekujecie zmian i rewolucji, to myślę, że tym razem nie będziecie ani trochę zawiedzeni. Nowości już czekają i… aż miło jest w ich towarzystwie czytać, sprawdźcie sami! :)

Do
góry