Foliozo – portfolio na iPadzie. Czy to ma sens? [iOS]

0

Foliozo

Foliozo po raz pierwszy zetknąłem się ponad rok temu. Szukałem wówczas aplikacji, która umożliwiłaby mi wygodną prezentację zdjęć na ekranie tabletu. Szybko zorientowałem się, że znalezienie programu spełniającego moje wymagania nie będzie prostym zadaniem. Czasochłonna selekcja pozwoliła wyłonić kilku kandydatów, którzy na pierwszy rzut oka prezentowali się obiecująco. Nie pamiętam już dokładnie dlaczego w tym zaszczytnym gronie znalazła się aplikacja Foliozo – podejrzewam, że sugerowałem się znalezioną gdzieś w odmętach sieci pozytywną opinią.

Koniec końców Foliozo zakupiłem, ale program na dysku mojego tabletu wylądował dopiero tydzień temu. Niestety miejsca długo nie zagrzał, a 7 euro, które kosztował, to jedne z najgorzej wydanych pieniędzy w moim życiu.

Foliozo

Czego szukałem? Potrzebowałem aplikacji o bardzo prostym interfejsie, z którego obsługą poradzi sobie dosłownie każdy. Niezbędna była dla mnie możliwość bezpośredniego zrzucenia fotografii z komputera na dysk tabletu, a dodatkowym atutem byłaby integracja z Dropboxem. Chciałem jednocześnie by aplikacja mimo prostego interfejsu posiadała pod maską (najlepiej w ustawieniach ukrytych w menu systemowym) pewne możliwości konfiguracji – możliwość sortowania obrazów według zadanego kryterium, ustawienia pokazu slajdów czy dostosowanie siatki miniaturek do moich preferencji.

Foliozo, choć teoretycznie spełnia część wymagań, jakie przed nim postawiłem, to robi to w tak nieumiejętnie, że teoretyczne zalety stają się… wadami. Weźmy dla przykładu podstawową funkcjonalność aplikacji, czyli transfer zdjęć z komputera na tablet. Podłączam iPad’a, włączam iTunes, na liście programów zaznaczam Foliozo i klikam przycisk dodaj. Moim zamiarem jest umieszczenie na dysku tabletu folderu ze zdjęciami z wakacyjnego wyjazdu. Niestety, zaznaczyć możemy jedynie pliki z rozszerzeniem .jpg, co automatycznie oznacza brak możliwości przydzielenia osobnego folderu  dla zdjęć wrzucanych bezpośrednio z komputera. Wszystkie fotografie lądują w katalogu iTunes Album, co przy transferze większej ilości obrazów (z różnych wyjazdów) skutkuje przysłowiowym grochem z kapustą. Oczywiście o przydzielaniu zdjęć do folderów za pośrednictwem aplikacji również możemy zapomnieć. Jedyną możliwością tworzenia folderów okazuje się połączenie Foliozo z kontem Dropbox – otrzymujemy wtedy strukturę katalogów będącą odzwierciedleniem tej w chmurze.

Foliozo

Równie słabo, jak przerzucanie zdjęć z komputera do aplikacji rozwiązane zostało przeglądanie galerii. Okazuje się, że aplikacja oferuje jedynie dwa rodzaje podglądu – albo cztery fotografie na jednym ekranie (w widoku poziomym, w przypadku orientacji pionowej wyświetlane są dwa zdjęcia), albo tryb pełnoekranowy. I wszystko byłoby ok, gdyby nie brak możliwości szybkiego powrotu do wcześniej przeglądanych fotografii – w Foliozo, gdy nasz pokaz dojdzie do np. 200 zdjęcia i nagle postanowimy wrócić do początków galerii czeka nas dobre kilkadziesiąt sekund machania palcem po ekranie, by przesunąć widok w odpowiednie „miejsce”. Iście „genialne” rozwiązanie.

Foliozo w obecnej formie jest moim zdaniem aplikacją nieużyteczną. Brak podstawowych opcji i niezrozumiałe rozwiązania sprawiły, że program po kilku bezskutecznych próbach zmuszenia go do współpracy został z hukiem usunięty z mojego tabletu. Nie polecam.

dwafoliozo qr  AppStore

Do
góry