Hyperspektiv — Nowe must-have dla fanów „popsutych” zdjeć

0

Jeśli regularnie zaglądacie na AntyApps, być może mieliście okazję zwrócić uwagę moje recenzje aplikacji służących do psucia zdjęć (nie da się ukryć, że uzbierała się już z nich niezła kolekcja). Mam tu na myśli estetykę usterki, czyli „glitch art”. O ile jeszcze do niedawna tworzenie obrazów w tym stylu wymagało celowej ingerencji w kod grafik lub filmów, teraz App Store i Google Play oferuje nam dziesiątki aplikacji, które umożliwiają przepuszczanie obrazów przez różnego rodzaju filtry „kreatywnych uszkodzeń”. Dziś trafiłem na Hyperspektiv i już po kilku minutach spędzonych z tą aplikacją wiedziałem, że na stałe trafi ona do mojej glitchowej kolekcji.

Kiedy po raz pierwszy uruchomiłem aplikację na iPhonie 6S, odniosłem wrażenie, że smartfon mocno się przy niej „krztusi”. Na początku pomyślałem, ze była to wina błędu, który sprawił, że po wyłączeniu filmowego intro, nadal słyszałem w tle dźwięk, a na ekranie pojawiały się już komunikaty z prośbami o zgody na dostęp do kamery i mikrofonu. Niestety, okazało się, że niemal 4-letni smartfon faktycznie nie nadąża już za algorytmami Hyperspektiv. Na szczęście objawia się to tylko dłuższym czasem ładowania poszczególnych filmów lub zdjęć i chwilowymi „zawieszeniami” w trakcie ich wczytywania. Przy okazji warto od razu wspomnieć, że aplikacja nie jest również łaskawa dla baterii. Jestem ciekaw, jak Hyperspektiv radzi sobie w nowszych modelach iPhonów, więc jeśli mieliście okazję to sprawdzić, dajcie znać w komentarzach.

Hyperspektiv oferuje ponad 58 różnych filtrów!

Jak mogliście wywnioskować z poprzedniego akapitu, aplikacja przyda się zarówno do edycji zdjęć, jak i filmów. Na ten moment, Hyperspektiv oferuje dostęp do ponad 58 filtrów. Część z nich dostępna jest jednak tylko po wykupieniu abonamentu (do niego jeszcze wrócimy). Każdy z efektów edytujemy poprzez ruchy palca na ekranie. Zmiany dokonują się w czasie rzeczywistym, co rewelacyjnie sprawdza się podczas glitchowania materiałów wideo. Oprócz tego, filtry można edytować również poprzez wybór odpowiednich zmiennych takich jak saturacja, szumy, 3D, zmiany kolorów itd. Dodatkowo, mamy też całą osobną sekcję efektów lustra, które pozwalają stworzyć obrazy w stylu kalejdoskopowym. Jest też funkcja, które często brakuje mi w tego typu aplikacjach. Jeśli nie macie głowy do modyfikowania obrazów – po prostu klikacie przycisk losowego doboru efektów. Hyperspektiv pozwala również zapisać zdefiniowane ustawienia i dodanie takiego zestawu do listy naszych filtrów.

Nie będę ukrywał, że dopiero płatna wersja aplikacji otwiera przed nami pełne spektrum możliwości kreatywnego glitchowania zdjęć i filmów. Na szczęście koszt abonamentu PRO nie jest barierą, której nie da się przeskoczyć. Płacąc za 6 miesięcy z góry, całkowity wydatek wyniesie 54,99 zł. Na abonament 30-dniowy wydamy 13,99 zł. Dla porównania, świetna aplikacja Glitche, która oferuje wiele podobnych narzędzi kosztuje 18,99 za miesiąc użytkowania. Nie jest więc tak najgorzej.

Co otrzymujemy w zamian, jeśli zdecydujemy się na abonament? Przede wszystkim dostęp do wszystkich filtrów i efektów. Oprócz tego, aplikacja umożliwi nam zapisanie nielimitowanej ilości własnych ustawień. Odblokowana zostanie również opcja zapisywania obrazów o wysokiej rozdzielczości oraz funkcja eksportowania filmów, która nie jest dostępna w darmowym wariancie Hyperspektiv. Użytkownicy premium otrzymają również dodatkowe filtry, które mają być sukcesywnie dodawane do zasobów aplikacji.

Jeśli lubicie różnego rodzaju efekty kaset VHS, rozpływające się obrazy, rozpikselowane filmy i grafiki wyglądające na takie, które ledwo uratowano z uszkodzonych dysków, Hyperspektiv to zdecydowanie coś dla was. A jeśli szukacie innych narzędzi pozwalających tworzyć w stylu glitch-art, zapraszam do zestawienia aplikacji retro-foto, które jakiś czas temu publikowaliśmy na łamach AntyApps (iOS/Android).

Do
góry