Zapłaciliście za JotterPad? Nie szkodzi, zapłacicie ponownie. Twórcy aplikacji zmieniają model finansowania

0

Twórcy aplikacji zaczęli się kilka miesięcy temu budzić z ręką w nocniku, kiedy to nagle okazało się, że mimo wielkiego sukcesu i doskonałych recenzji ich aplikacji premium… zaczyna brakować pieniędzy na dalszy rozwój platformy. Kiedy kilka lat temu popularna aplikacja do obsługi Twittera każdą „dużą” aktualizację wypuszczała jako nową, płatną, aplikację — wielu użytkowników było oburzonych. Myślę jednak, że z perspektywy czasu widać, że to co robili jej twórcy było nie tylko dobre dla ich kieszeni, ale też znacznie wygodniejsze (i tańsze) z perspektywy samych użytkowników.

JotterPad: już nie aplikacja premium, a bazująca na regularnej subskrypcji

JotterPad od lat cieszy się doskonałą sławą. Aplikacja do sprawnego pisanina z poziomu smartfona lub tabletu to hit, który przez wiele miesięcy nie schodził z list najlepszych aplikacji w swojej kategorii, Wielu twierdzi, że na Androidzie próżno szukać jakiegokolwiek godnego konkurenta, który mógłby jej zagrozić. Pakiety opcji opracowane z myślą o pisarzach, albo… po prostu ludziach, którzy tworzą bardzo dużo treści z poziomu mobilnych urządzeń. W podstawowej wersji pozwalał na dużo, ale za niespełna 30 złotych można było odblokować funkcje premium dodające jeszcze więcej nowych sztuczek. Nie oszukujmy się, za tak dopracowane narzędzie nie była to specjalnie wygórowana kwota. Po latach twórcy aplikacji zdecydowali się jednak zmienić jednorazową opłatę w aplikacji na model subskrypcji. By mieć dalszy dostęp do kreatywnego pakietu, nie wystarczy już jednorazowa opłata (a stare przywileje zostały wymazane) — zamiast tego trzeba być przygotowanym na zakup subskrypcji w kwocie ponad stu złotych w skali roku (Pro Cloud).

Wielu zdążyło już przywyknąć do tego, że twórcy aplikacji przechodzą na model subskrypcji. Większość stara się jednak zagrać fair — i odpowiednio wcześnie informuje swoich klientów o szykowanych zmianach. JotterPad podszedł do sprawy nieco inaczej — i zrobił wszystkim swoim dotychczasowym klientom niemiłą niespodziankę. Ot, po prostu, z dnia na dzień zdecydował się zaserwować bez ostrzeżenia aktualizacje, która wymazywała dotychczasowe układny i serwowała nowe podejście. Jak się można było spodziewać: wielu użytkowników postanowiło podzielić się swoim niezadowoleniem i wylać żale — posypały się oceny z jedną gwiazdką, twórcy aplikacji zaś odpisują że… mają nadzieję, że kiedyś ci postanowią wrócić do ich produktu i znów będą z niego zadowoleni.

Po takiej akcji raczej sam nie chciałbym patrzeć na produkt, którego autorzy wykręcili mi taki numer, ale co ja tam wiem.

Źródło

Do
góry