Mapy Google poczyniły krok ku lepszej nawigacji!

0

Rozpisywanie się o Mapach Google tak naprawdę nigdy nie ma końca. to produkt po który wielu z nas sięga na co dzień. Jest na tyle uniwersalny i dobrze zaopatrzony w informacje, że właściwie każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jedni podpatrzą na Street View jak wygląda adres pod który muszą się udać, drudzy wyszukają okoliczne restauracje i podejrzą co warto w nich zjeść, a jeszcze inni uruchomią nawigację. I choć ostatnia z tych funkcji nie należy do najbardziej rozbudowanych. Jest wielu rynkowych konkurentów którzy zrobili to dużo lepiej, dostarczają więcej rzetelnych informacji, ale Google wciąż przoduje w kwestii aktualności i np. informowania o natężeniu ruchu. Stąd to właśnie po tę aplikację najczęściej sięgają użytkownicy. Na „tak” przemawia również jej cena, bo program jest darmowy. Dlatego wyjątkowo cieszą kolejne wprowadzane usprawnienia!

Mapy Google pokażą prędkość z jaką jedziemy

Kilka dni temu do Polskich oficjalnie trafiły informacje o fotoradarach — jeszcze nie są dostępne dla wszystkich, ale firma sukcesywnie udostępnia je kolejnym użytkownikom. Były też plotki na temat tego, że równocześnie uda się załapać kolejnej istotnej opcji: wieściom na temat ograniczeń prędkości. Niestety — te, na tę chwilę, trafiają wyłącznie do Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Danii — Polska musi ustawić się w kolejce i cierpliwie czekać. Ale z opublikowanych wczoraj informacji na Android Police wynika, że powoli ląduje kolejna funkcja związana z nawigacją… i prędkością jazdy właśnie. Mowa o tym z jaką prędkością się poruszamy. U pierwszych użytkowników także w Polsce miałby on już być dostępny — ale to zmiana po stronie serwera, więc nie ma żadnej magicznej opcji by podejrzeć temat na własnej skórze. A, tradycyjnie, należę do pechowej grupy, u której funkcja nie jest jeszcze dostępna.

Prędkościomierz ma najwięcej sensu w zestawieniu z ograniczeniami — by już na pierwszy rzut oka informował, chociażby kolorem, że przekroczyliśmy dopuszczalny limit. Pytanie zatem: kiedy doczekamy się całego kompletu funkcji także i u nas? Odpowiedź prawdopodobnie jest bardziej zawiła niż może się wydawać…

Do
góry