PinOut — Neonowe flippery w stylu filmu TRON

1

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-14-28-52

Flippery, małe dzieła sztuki, od których nie mogłem oderwać się jako dziecko, gdy tylko wyjeżdżaliśmy z rodzicami do małych nadmorskich miejscowości, gdzie główną atrakcją dla maluchów był salon gier zorganizowany w barakowozie. Nawet gdy byłem już starszy, z wielkim sentymentem sięgałem do kieszeni po dwa złote, kiedy tylko miałem okazję na szybką partyjkę „elektrycznego bilarda” (tak się chyba mówiło w Polsce na „pinball”). W ostatnich latach, jedyne flippery w jakie gram to te, stworzone z myślą o urządzeniach mobilnych. Dziś trafiłem na bardzo ciekawy wariant rozgrywki, utrzymanej w tej właśnie konwencji. Tu nie liczy się jednak liczba punktów ale ilość poziomów, które uda nam się przejść w określonym czasie.

Jedną z najmocniejszych stron PinOut jest oprawa graficzna. Swoją stylistyką, wszystko przypomina scenografię z filmu TRON. Nie bez znaczenia jest też muzyka, która buduje określone napięcie.

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-14-28-07

Sterowanie jest bardzo proste. Kliknięcie lewej lub prawej części ekranu, odpowieda wychyleniu się odpowiedniego „odbijaka” (nie mam pojęcia jak fachowo powinien nazwać ten element). Na wszystkich planszach znajdziemy jeden lub dwa tunele, prowadzące do kolejnego „stołu”, znajdującego się wyżej. Gracz musi jak najszybciej pokonywać w ten sposób kolejne poziomy. W przypadku niektórych tuneli (szczególnie tych w które trudniej jest trafić) możemy zebrać specjalne kulki, które dodają nam dodatkowy czas.

Co kilka „pięter” zmienia się kolor stołu, a tym samym, również atrakcje, które na nas czekają. Po drodze możemy np. trafić na pole, które umożliwia nam zagranie w mini-grę. Są to wyścigi, które wyświetlają się w górnej części ekranu, imitując ekran prawdziwego pinballa. Innym dodatkiem do gry są power-upy. Trafiając na odpowiedni przycisk, możemy zdecydować, czy lepszym rozwiązaniem będzie dla nas time-freeze (zatrzymanie czasu w momencie używania „zbijaków”) albo slow-motion (poruszanie się kulki w zwolnionym tempie).

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-14-28-00

Za niespełna 3 dolary, gracz może wykupić wersję premium. Jednorazowa opłata to najlepszy sposób okazania wsparcia dla deweloperów gier indie, który chcą tworzyć dobre tytuły, pozbawione reklam. W tym wypadku, otrzymujemy coś jeszcze. Wykupując płatny wariant gry, pozwalający kontynuować zabawę w kolejnych poziomach, po tym jak skończy się czas. Checkpointy teoretycznie istnieją nawet w darmowej wersji gry, jednak stają się aktywne dopiero po wykupieniu wariantu premium. Muszę przyznać, że pełna wersja gry jest bardzo kusząca. Z kolejnymi poziomami, gra staje się znacznie bardziej wciągająca. Power-upy, mini-gry, które pojawiają się w późniejszych etapach zabawy, z pewnością zatrzymają gracza przed ekranem smartfona na dłużej.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry