Pixelworks potrafi trochę więcej, niż przeciętny „zestaw filtrów”

2

Zastanawiając się nad aplikacją do opisania na dziś przejrzałem jak zwykle co też nowego zostało przecenione z jakiejś ceny na wszystkich ulubione ZERO i trafiłem na Pixelworks – teoretycznie kolejny zestaw filtrów. W praktyce to jednak chyba najlepszy program tego typu, jeśli oczekujecie prostoty, a jednocześnie precyzji. I nie są Wam potrzebne funkcje społecznościowe a’la Instagram. Pixelworks nie ma swojego ekosystemu, ale dobrze współpracuje z innymi.

Co jest najbardziej wyróżniającą Pixelworks od innych tego typu programów cechą? Niepozorny pędzel. Tak jak wszędzie, najpierw robimy zdjęcie lub wybieramy je z biblioteki. Później jednak, decydując się na nałożenie konkretnego filtra nie musimy „katować” nim całej sceny. Wspomniany pędzel pozwala na pokrycie daną opcją tylko fragmentu fotografii. Dzięki temu, nie stanowi wreszcie problemu zrobienie kompromitujących zdjęć na imprezie, a następnie pokrycie mozaiką samych oczu uczestników. Każdy z pewnością znajdzie zastosowanie dla siebie.

W momencie, gdy palcem „nakładamy” kolejny filtr, w rogu pojawia się też zbliżenie, aby móc precyzyjniej obrysować interesujące nas fragmenty.

Co mnie zaskoczyło, to lista filtrów, która przewijałem, przewijałem, przewijałem… A koniec znalazłem naprawdę daleko. Z reguły oddaje się w naszej ręce około 10 opcji, tutaj jest ich przeszło czterdzieści! I nie są to wariacje typu „bardziej sepia”, „jeszcze bardziej sepia”, tylko rzeczywiście zróżnicowane motywy. Jeśli do tego dodamy około 25 ramek i możliwość modyfikacji zdjęć samemu, to zestaw jest jak najbardziej kuszący.

Wspomniałem też o współpracy z innymi ekosystemami – to odnosi się oczywiście do Facebooka, Twittera, Tumblra, Flickra i kilku innych – i w tym punkcie niczego nie brakuje. Prosto z programu prześlemy nasze dzieło do wymienionych serwisów.

Czy jest z PixelWorks coś nie tak? Napisałbym na przykład o długich czasach ładowania, ale… I tego nie ma. Program został świetnie przygotowany, zarówno na iPadzie jak i iPhonie, w związku z czym zostaje w moim folderze z oprogramowaniem do szybkiego obrabiania zdjęć. Obecnie aplikacja jest zresztą za darmo (od dziś, przez nieokreślony bliżej, ale limitowany okres czasu), w związku z czym nie pozostaje nic innego jak kliknąć tutaj i pobrać ją na swój iSprzęt.

Do
góry