Stuntman Stuart, czyli jak Google Play Games może zniechęcić do gry…

5

Zrzut ekranu 2015-07-24 o 12.03.26

Dzisiejszy tekst, nie do końca wpisuje się w ramy recenzji. Na przykładzie Stuntman Stuart, chciałbym zwrócić uwagę na pewną irytującą część gier mobilnych tworzonych na Androida. Chodzi o próby synchronizacji z Google Play Games…

Gra zaczyna się naprawdę interesująco. Na planszy widzimy rozpikselowane budynki w stylu starych gier ze starych konsol w stylu NESa. Z głośnika atakują agresywne, ośmiobitowe syntezatory, za którymi przepadam. Po drodze, przewijamy kilka plansz z instruktażem dotyczącym stresowania oraz krótkim wprowadzeniem do fabuły. Producenci filmowi z Tokio szukają kaskadera. Nasz bohater zgłasza się na ochotnika, podpisuje kontrakt i przenosi się na plan. We wstępie do gry nie zabrakło również suchego żartu, który również delikatnie poruszył do góry kąciki moich ust. Na ekranie pojawia się rozpikselowany mops a pod nim plansza informująca o tym, że gra właśnie się ładuje i z tej okazji możemy popatrzeć na słodkiego pieska. Do tej pory wszystko wydaje się być ok, prawda? Niestety tak nie jest.

Zrzut ekranu 2015-07-24 o 12.03.14

Stali czytelnicy AntyApps mają już pewnie dosyć tego, że za każdym razem piszę o tym, kiedy gra prosi nas o dostęp do Google Play Games. Niestety, jest to usługa z której nie korzystam i za każdym razem gdy na ekranie pojawia się odpowiednia plansza, muszę klikać „anuluj”. Operacja ta powtarza się zawsze kiedy włączam dany tytuł. W Stuntman Stuart, twórczy przeszli jednak samych siebie. Jeszcze zanim gra uruchomiła się na dobre, prośba o dołączenie do googlowskiej społeczności graczy już zdążyła pojawić się na ekranie. Nie minęła dłuższa chwila, kiedy po rozpoczęciu całej zabawy, zaproszenie do Google Play Games, znowu zaatakowało. Zgadnijcie, jaki komunikat pojawił się na ekranie po pierwszej porażce… Niestety, nie były to jednorazowe wyświetlenia. Ekran z prośbą o dostęp do naszego profilu w Google+ wczytuje się za każdym razem, kiedy od nowa chcemy rozpocząć grę. Dla osób, które zawsze klikają w tym miejscu przycisk „anuluj” i nie mają ochoty na synchronizację z serwisem, jest to po prostu nie do wytrzymania.

Zrzut ekranu 2015-07-24 o 12.03.05

Żeby tego było mało, co jakiś czas, na ekranie pojawia się również plansza z prośbą o wsparcie dla twórców gry. I niby na górze pojawia się hasło: „wesprzyj nas dowolną kwotą”, jednak poniżej znajdują się odnośniki do jak najbardziej konkretnych sum pieniędzy, które możemy przelać na konto twórców. Niestety, na moje wsparcie nie mogą liczyć…

Sama gra to po prostu kolejny klon pochodnych Flappy Bird, tyle że w pozycji horyzontalnej. Nasz bohater spada między budynki a my musimy zadbać o to, żeby nie rozbił się o żaden z wystających masztów lub balkonów. Nie wiem czy to stary smartfon i nieaktualna wersja Androida ale na moim Galaxy S3, gra niestety nie działała zbyt płynnie. Jak na tak prostą grafikę, problem nie powinien mieć miejsca.

Niech Stuntman Stuart będzie przykładem dla twórców gier mobilnych, jak nie należy optymalizować tytułu pod kątem współpracy z Google Play Games. Nie wszyscy lubią tą usługę, dlatego proponuję uszanować nasze kliknięcia w przycisk „anuluj” i nie męczyć nas zaproszeniami do wirtualnej społeczności.

Ocena autora

Ocena 3-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry