Zabawa tabletem w trakcie jazdy autem może być śmiertelnie niebezpieczna!

0

Współcześni rodzice, którzy chcą ograniczyć dzieciom dostęp do ekranów smartfonów i tabletów nie mają łatwego życia. Czasami nawet Ci najbardziej przeciwni promieniom ultrafioletu muszą się czasami ugiąć i włączyć maluchowi grę lub bajkę, gdy potrzebują choćby 15 minut na to, aby w skupieniu załatwić swoje sprawy. Powszechną praktyką jest również zabawa z tabletem podczas jazdy samochodem. I choć 70% badanych rodziców pozwala dzieciom na taką rozrywkę, mało kto wie, jak bardzo jest to niebezpieczne!

Według Instytutu Transportu Samochodowego niezamocowany przedmiot podczas zderzenia przy prędkości 50 km/h staje się od 30 do 50 razy cięższy. Dla przykładu 1,5-litrowa butelka może ważyć 60 kg podczas zderzenia, a smartfon 10 kg. Dotyczy to również tabletów, które tak chętnie udostępniamy dzieciom w trakcie podróży autem. Podczas wypadku lub gwałtownego hamowania urządzenie zadziała jak… cegła.

W swojej najnowszej kampanii marka Volvo zwraca uwagę, że na bezpieczeństwo dzieci w podróży w znacznym stopniu wpływa odpowiednie zabezpieczenie tabletów, z których maluchy korzystają w trakcie jazdy. Badania pokazują, że ponad 70 proc. rodziców pozwala dzieciom bawić się tabletem podczas jazdy samochodem. Niestety, tylko 38 proc. z nich stosuje jakiekolwiek uchwyty lub mocowania zabezpieczające. Dzieje się tak głównie dlatego, że ponad połowa badanych nie zdaje sobie sprawy, że tablet podczas wypadku może stać się niebezpieczny dla podróżnych. Rodzice, którzy korzystają z uchwytu na tablet, zabezpieczają również inne przedmioty, takie jak książki, telefony, kubki czy bidony, dbając w największym stopniu o bezpieczeństwo podróżnych. Polski Kodeks Drogowy nie określa jasno, aby ciężkie lub ostre przedmioty znajdujące się w środku pojazdu były zabezpieczone lub mocowane ze względu na ryzyko obrażeń osób znajdujących się w pojazdach. Jednak warto zwrócić na to uwagę. Uchwyt na tablet sprawi, że urządzenie elektroniczne w rękach dziecka nie zamieni się w niebezpieczną cegłę.

 Bezpieczeństwo w samochodzie to nie tylko stal, która nas otacza i chroni. Podczas wypadku, poważnym zagrożeniem mogą być podręczne przedmioty w kabinie. Tablet, klucze, butelka wody…  Dlatego zwracamy uwagę na konieczność odpowiedniego przewożenia przedmiotów w samochodzie, tak aby uniknąć ich gwałtownego przemieszczania się. Nasze samochody są pełne praktycznych schowków, które pomieszczą wszystkie niezbędne elementy, które chcemy przewozić w sposób bezpieczny dla podróżnych. O tym mówimy w naszej nowej kampanii „Tablet jak cegła”, którą rozpoczynamy w czerwcu, a więc w sezonie wzmożonych rodzinnych podróży – podkreśla Stanisław Dojs, PR Manager Volvo Car Poland.

Wydaje mi się, że metaforę cegły warto wziąć sobie do serca i zabezpieczyć tablet, którym dziecko bawi się w trakcie podróży. Muszę przyznać, że sam byłem w szoku, gdy przeczytałem dane dotyczące „wagi” przedmiotów w trakcie wypadków. A jeśli nie mamy możliwości zabezpieczenia tabletu być może warto… z niego zrezygnować. Maciej Mazurek z bloga zuch.media podpowiada jak można bawić się z dziećmi w trakcie jazdy:

– Podróże, nawet te krótsze, są uciążliwe dla dzieci. Dlatego bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie do spędzenia tych kilku godzin w samochodzie. Przede wszystkim, należy wcześniej rozmawiać, tłumaczyć i opowiadać. Chodzi o to, żeby podróż nie była dla najmłodszych zaskoczeniem. Po drugie, należy zaplanować postoje. Musimy pamiętać, że kilka godzin w tak ograniczonej przestrzeni jak samochód, jest dla małego dziecka dużym wyzwaniem. Po trzecie, należy przygotować rozrywki. Polecam kilka rzeczy, które u nas się sprawdzają, np. audiobooki – klasyczne bajki i te mniej typowe np. genialną wersję audiokomiksu „Ryjówka przeznaczenia”. Świetnie sprawdza się też gra terenowa typu „scavenger hunt”. Przed podróżą dzieci robią listę rzeczy, które muszą po drodze wytropić, np. 10 tirów, 5 osób z psami, 5 wózków dziecięcych, itp. Gdy coś takiego spostrzegli – odhaczają to w swoich tabelkach. Ekrany zostawiamy na tzw. „czarną godzinę”, kiedy wyczerpią się już inne metody – mówi, Maciej Mazurek, autor bloga zuch.media, tata Szymona (13 lat), Hani (10 lat) i Adasia (3 lata).

Do
góry