Czy aplikacje mobilne to przyszłość telemedycyny?

0

Szukanie pozytywnych aspektów pandemii COVID-19 w obliczu tragedii jaka spotyka ludzi na całym świecie byłoby dużym nietaktem, jednak nie da się zaprzeczyć, że trudna sytuacja wywołała zmiany, które mogą ułatwić nam funkcjonowanie w przyszłości. Dotyczy to np. telemedycyny, która rozwijała się małymi krokami, a teraz stała się niemal standardem. Niedawno firma Doximity przeprowadziła obszerne badania na ten temat. Warto przyjrzeć się tym analizom i komentarzom rodzimych ekspertów, którzy przyglądają się zjawisku z perspektywy Polski.

Telemedycyna to dziś nie jest już hasło z pogranicza filmów science fiction i rzeczywistości. Kilka tygodni temu firma Doximity przeprowadziła obszerne badania na temat telemedycyny w USA. Oszacowano, że w tym roku aż 20% wszystkich wizyt medycznych będzie wirtualnych. Jest to równowartość finansowa wizyt medycznych za 29 mld dolarów.  Doximity spodziewa się, że branża telemedyczna będzie nadal rosła, osiągając do 2023 roku wartość aż 106 miliardów dolarów.

Telezdrowie to nie tylko rozmowa przez telefon z lekarzem. To także pielęgniarskie programy opieki eICU, cyfrowe platformy medyczne, wirtualne wizyty na żądanie, czy teleterapia przez aplikacje na telefon. I to tylko wierzchołek cyfrowych rozwiązań, które zmieniają branżę. Na naszych oczach dokonuje się rewolucja i najlepiej widać to na przykładzie Stanów Zjednoczonych.

– Jeszcze w marcu przed wybuchem pandemii COVID-19 w Stanach Zjednoczonych zaledwie 14 proc. osób korzystało kiedykolwiek z telemedycyny. Obecnie liczba ta wynosi ponad 20 proc., a wśród pacjentów chorych przewlekle nawet 60 proc. – mówi Małgorzata Skorwider, dyrektor zarządzająca agencją pharmamarketingową NEKK. Dynamiczny rozwój sektora telemedycyny dostrzegają potentaci w branży. Od marca duże firmy, takie jak Microsoft, Lenovo i Alphabet, przeznaczyły ogromne zasoby na rozwój platform takich jak Cloud for Healthcare. Mniejsze firmy z sektora skupiają się  na pozyskaniu finansowania z giełdy. Ostatni raport firmy doradczej McKinsey przewiduje, że pod koniec pandemii aż 250 miliardów dolarów przychodów z opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych będzie dotyczyć telezdrowia, w porównaniu z 3 miliardami dolarów przed COVID-19. To są liczby, których nie sposób ignorować  i które w znaczący sposób będą wpływać na rozwój pharmamarketingu na całym świecie – dodaje Małgorzata Skorwider.

Jedną z form telemedycyny która obecnie święci triumfy jest teleterapia świadczona w formie porad za pośrednictwem aplikacji na telefon.

– Jedną z takich aplikacji jest Talkspace, który łączy użytkowników z licencjonowanym terapeutą, a następnie oferuje nieograniczoną liczbę SMS-ów, które można z terapeutą wymieniać przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Podstawowa usługa kosztuje 65 USD tygodniowo, znacznie mniej niż typowe stawki za sesje terapeutyczne – mówi Małgorzata Skorwider, dyrektor zarządzająca agencją pharamamarketingową NEKK. Za dodatkową opłatą Talkspace oferuje terapię par, rozmowy wideo i usługi psychiatryczne. Czy takie aplikacje mają szansę w Polsce? Jedną z prób podjęła rok temu firma MindMe, ale nie była to udana implementacja. Przyczyną była niska responsywność aplikacji oraz problemy interpersonalne między twórcami aplikacji, a psychiatrami, którzy mieli świadczyć porady. Nie znaczy to jednak, że następnym firmom się nie uda -mówi Małgorzata Skorwider.

Nie możemy także zapominać, że telemedycyna wiąże się z pewnymi ograniczeniami i zagrożeniami. Coraz częściej mówi się o tym jak istotne jest bezpieczeństwo danych. Wizyty lekarskie z założenia obejmują zbiór danych bardzo wrażliwych, przeniesienie ich do on-line’u skutkuje tym, że musimy je lepiej zabezpieczyć. Zarządzanie danymi w tym wypadku obejmuje zarówno przechowywanie danych, przesyłanie dokumentacji medycznej, jak i nagrywania rozmów. Dziś denerwuje nas gdy dzwoni telemarketer. Chcemy wiedzieć skąd ma nasz numer, bo przecież jest RODO etc. Gdy wyobrazimy sobie jakie dane mogą wyciec w obliczu źle zabezpieczonej porady lekarskiej on-line telemarketer przestaje być problemem.

– Drugą kwestią jest to, że urządzenia, które wykorzystujemy w teleporadach (telefony, komputery etc.) nie potrafią nadal wiernie przekazać na odległość obrazu. Mamy do dyspozycji filtry, które przekłamują rzeczywistość. Różnie ustawiamy monitory. Tak długo jak nie będzie odpowiednich unifikujących technologii w tym zakresie może okazać się, ze lekarz na podstawie zdjęcia wysłanego z telefonu źle oceni sytuację i postawi błędną diagnozę. – mówi Małgorzata Skorwider. Wyścig o rozwiązania technologiczne w branży medycznej trwa i z pewnością będzie w nim wielu wygranych- podsumowuje.

Korzystając z technologii, która już istnieje i urządzeń, które większość ludzi ma w swoich domach, praktyka medyczna przez Internet może skutkować szybszym diagnozowaniem i leczeniem, zwiększeniem skuteczności opieki i zmniejszeniem stresu pacjenta. Oczywiście wsparcie dla ekspansji telezdrowia jest napędzane nie tylko troską o pacjentów, ale także gigantycznymi pieniędzmi. Czas pokaże, na ile pacjenci i lekarze po powrocie do przedcovidowej rzeczywistości będą chcieli nadal korzystać z rozwiązań telemedycyny, a na ile postanowią wrócić do gabinetów i przychodni.  Gdy alternatywne metody leczenia będą z powrotem dostępne telemedycyna może ona stać się nie tylko mechanizmem oszczędzania kosztów, ale także potężnym motorem inwestycji.

źródło: materiały prasowe

Do
góry