Tides: A Fishing Game — Rzuć wszystko i zrelaksuj się na tropikalnej wyspie!

0

Gry komputerowe mają zazwyczaj fabułę lub jakiś ostateczny cel. Coraz częściej trafiam jednak na produkcje celebrujące niekończący się chillout. Wiecie, mam na myśli te produkcje, gdzie wiedziemy nasze spokojne, wirtualne życie w rytm relaksacyjnej muzyki. W przypadku Tides: A Fishing Game przenosimy się na malowniczą wyspę, która będzie naszą bazą wypadową. A jedynym zadaniem będzie jej rozbudowa i łowienie ryb. To taka wirtualna wersja powiedzenia „rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady”. A ponieważ większość z nas nie zrezygnuje z pracy, relaks na wyspie może być całkiem niezłym sposobem na minimalne oderwanie się od rzeczywistości.

Wygląda na to, że na początku poczułem się na wyspie nieco za swobodnie. Po obejściu jej wszystkich zakamarków i nieudanej próbie wypuszczenia się tratwą na szerokie wody stwierdziłem, że coś jest nie tak. Okazało się, że powiniennem był podążać za słupami światła. Dopiero po tym jak dotarłem do odpowiedniego miejsca, na ekranie wyświetliło się przywitanie, a zaraz za nim menu umożliwiające rozpoczęcie interakcji z grą. Nauczka na przyszłość – nie wychodzić przed szereg, jeśli gra oferuje tutorial!

Zabawę zaczynamy od nauki wędkowania. Okazuje się, że wcale nie trzeba kombinować z wodowaniem tratwy. Wybieramy odpowiednią ikonę w menu i chwilę później nasz bohater zostaje przeniesiony kilka metrów od brzegu. Wędkowanie jest bardzo proste. Płyniemy do miejsca w którym widać ryby, następnie zarzucamy wędkę we wskazane miejsce i gdy ryba złapie przynętę, wciągamy ją na pokład. Różnorodne zwierzaki, które złapiemy, są dodawane zarówno do naszego łupu, jak i do encyklopedii pozwalającej nam zapoznać się z  poszczególnymi gatunkami. Po udanym połowie wymieniamy ryby na monety. Nie zabrakło też „przynęty” na samego gracza. Jeśli zdecydujemy się na oglądanie reklam, bardzo często zyskamy dodatkowy mnożnik zysków.

Wirtualna waluta pozwala nam rozbudowywać wyspę o nowe elementy. Pierwsza inwestycja to pomost na którym siedzi wędkarka o imieniu Veronica i… łowi dla nas ryby za które otrzymujemy regularne wypłaty. Jeśli zainwestujemy w jej umiejętności, dochód zacznie rosnąć szybciej. Z czasem na wyspie będziemy mogli wybudować nowe obiekty i zatrudnić kolejnych wędkarzy”. Jak się pewnie domyślacie, każdy z nich będzie pewnym kosztem, ale w szerszej perspektywie, zaczną one zarabiać. Na początku gry warto również zwrócić uwagę na misje. One również pozwolą pomnożyć nasz majątek.

Rozgrywka płynie tutaj spokojnym rytmem, a relaksująca muzyka dodatkowo uspokaja i wprawia w dobry nastrój. Jeśli szukacie gry, która jest przeciwieństwem wyścigów, bicia rekordów lub rywalizacji, ten tytuł powstał właśnie z myślą o Was!

Do
góry