Wielki test przeglądarek internetowych na iOS [część 1]

7

Internet 1

Przeglądarka internetowa to jeden z najważniejszych programów na naszych smartfonach i tabletach. To właśnie dzięki tej aplikacji mamy możliwość aktywnego uczestnictwa w życiu globalnej wioski zwanej Internetem. Użytkownicy systemu iOS  nie mają powodów do narzekań jeżeli chodzi o dostępność programów służących do surfowania po sieci. Wybór najlepszej spośród kilkunastu darmowych i płatnych aplikacji nie należy jednak do najprostszych. Postanowiliśmy go Wam nieco ułatwić. Zapraszamy na pierwszą część wielkiego testu przeglądarek na mobilny system Apple:)

SAFARI

Safari to przeglądarka, którą wraz z systemem otrzymuje każdy użytkownik iPhone’a, iPada oraz iPoda Touch. Natywna aplikacja do przeglądania zasobów ogólnoświatowej sieci poddana została całkiem niedawno gruntownej przebudowie. Zmianie uległ nie tylko wygląd aplikacji, ale również sposób jej obsługi. W moim odczuciu zmiany te, to krok w dobrym kierunku.

Safari

Największą zaletą Safari względem innych przeglądarek dostępnych na iPada jest jej szybkość. W tym aspekcie aplikacja od Apple’a nie ma sobie równych – kolejne strony wczytują się błyskawicznie, przewijanie jest płynne, podobnie jak nawigacja po menu. Nowa wersja Safari przynosi nareszcie wspólne pole inteligentnego wyszukiwania, w obrębie którego wpisywać możemy konkretny adres www lub poszukiwane słowo. Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest również możliwość przechodzenia do poprzedniej lub następnej strony za pomocą intuicyjnego gestu machnięcia palcem z prawej strony ekranu do lewej lub odwrotnie.

Obok znanej z poprzednich wersji przeglądarki Czytelni (będącej Apple’owskim odpowiednikiem aplikacji w rodzaju Instapaper czy Pocket) nowe Safari przynosi tzw. Udostępnione łącza. Jest to aktualizowany na bieżąco zbiór wszystkich adresów URL z Twitterowej linii czasu użytkownika, wraz z nazwiskami autorów oraz komentarzami.

Safari-1

Dzięki obsłudze usługi iCloud Safari umożliwia synchronizację oraz wyświetlanie kart otwartych na innych urządzeniach korzystających z tego samego Apple ID.

Sama przeglądarka prezentuje się bardzo estetycznie – jasne barwy i nowoczesne ikony dają wrażenie lekkości i przejrzystości. Menu konfiguracyjne aplikacji ukryte zostało w głównym panelu opcji systemu.

piątkasafari  appstore ios

 

CHROME

Chrome na iPada to przeglądarka, z której korzystam na co dzień. Aplikacja jest szybka, wygodna w obsłudze i posiada bogate opcje synchronizacji pomiędzy urządzeniami. Wystarczy założyć konto w usłudze Google by na wszystkich urządzeniach (Mac, PC, iPhone, iPad, iPod Touch) mieć dostęp do tych samych zakładek oraz kart przeglądarki otwartych na każdym z posiadanych urządzeń.

Chrome

Chrome na iPada (podobnie jak wersja przeznaczona na komputery stacjonarne) posiada wspólne pole adresu oraz wyszukiwania. Dodatkowymi atutami są rewelacyjnie działające auto-uzupełnianie treści oraz opcja wyszukiwania głosowego (dostępna pod ikoną mikrofonu). Dzięki takim rozwiązaniom przeszukiwanie sieci z wykorzystaniem przeglądarki Google to czysta przyjemność.

Wśród wszystkich przetestowanych przeze mnie przeglądarek to właśnie Chrome posiada najefektywniejszy tryb pełnoekranowy. Wystarczy rozpocząć przewijanie strony by uaktywnił się on automatycznie. Tryb pełnoekranowy w mobilnej przeglądarce Google w pełni zasługuje na swoją nazwę – na wyświetlaczu widzimy jedynie zawartość danej witryny, wszystkie elementy interfejsu zostają ukryte i pokazują się dopiero w momencie maźnięcia palcem od góry do dołu ekranu.

Chrome

Przeglądarka posiada całkiem rozbudowane opcje konfiguracyjne, umożliwia zapamiętywanie haseł oraz daje możliwość skorzystania z trybu Incognito. W moim odczuciu Chrome nieznacznie ustępuje Safari pod względem szybkości wczytywania stron. Różnica jest jednak tak minimalna (o ile jest w ogóle, a nie jest to siła autosugestii), że w codziennym użytkowaniu nie ma żadnego znaczenia.

piątkachrome qr  AppStore

 

 COAST

Coast to najnowsze dziecko Opery stworzone specjalnie z myślą o iPadzie. Jak twierdzą twórcy przeglądarki, każdy jej element został dokładnie przemyślany i dobrany w taki sposób by doskonale spełniał swoje zadanie właśnie na tablecie firmy Apple.

Coast

Przy pierwszym uruchomieniu Coast zrobi wrażenie niemal na każdym. Przeglądarka jest czymś zupełnie innym od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Pierwszym elementem rzucającym się w oczy są sporych rozmiarów kafelki umieszczone w centralnym miejscu ekranu – pełnią one funkcję zakładek. Tuż nad nimi umieszczono niestandardowych rozmiarów pole, w którym wpisać możemy poszukiwaną frazę lub pełen adres strony, na którą zamierzamy się dostać. U dołu ekranu znajdziemy skrót przenoszący nas do aktualnie otwartych zakładek. I to by właściwie było na tyle. Cała nawigacja odbywa się za pomocą gestów (muszę przyznać, że jest to wygodne i szybkie rozwiązanie), a konfiguracja programu ogranicza się do wybrania ilości i kolejności kafelek na ekranie startowym.

Coast

Trzeba przyznać, że pod względem prędkości wczytywania stron Coast niewiele ustępuje Safari. Nowa przeglądarka Opery jest lekka, szybka i od strony wizualnej prezentuje się bardzo oryginalnie. Podczas przeglądania konkretnych stron jedynym widocznym elementem interfejsu aplikacji jest wąski pasek u dołu ekranu.

Coast to znakomita propozycja dla osób, które poszukują przeglądarki prostej, szybkiej i skutecznej. Dzięki zmyślnemu systemowi gestów, i kilku innym ciekawym rozwiązaniom nowa propozycja od Opery może być dla nich idealnym rozwiązaniem. Aplikacja nie sprawdzi się natomiast w rękach tradycjonalistów posiadających na podorędziu setki potrzebnych zakładek i mnóstwo nawyków wyniesionych z desktopowych przeglądarek.

czwórkacoast qr  AppStore

 

 DOLPHIN

Dolphin ma już na koncie ponad 50 mln pobrań i liczba ta bardzo szybko rośnie. Takiemu stanowi rzeczy nie ma się co dziwić, gdyż aplikacja ta, jest jedną z najciekawszych propozycji na iPada w kategorii przeglądarek internetowych.

Dolphin

Dzięki funkcji Dolphin Connect przeglądarka umożliwia synchronizację oraz przesyłanie danych pomiędzy Chrome, Firefoxem oraz Safari (wymagane jest oczywiście pobranie odpowiednich rozszerzeń). Unikalną i całkiem przydatną funkcją Dolphina są edytowalne gesty, które sami możemy definiować i przypisywać do określonych akcji. Edytor gestów jest bajecznie prosty w obsłudze – pierwszym krokiem jest wybranie odpowiedniej akcji (lub wpisanie dowolnego adresu www, w który konkretne maźnięcie palcem po ekranie nas przeniesie), za którą nowy gest będzie odpowiadał, a następnie narysowanie owego gestu na ekranie i… gotowe.

Dolphin

Z wyglądu Dolphin bardzo zbliżony jest do Chrome – minimalistyczny pasek kart i ich charakterystyczny kształt nieodparcie kojarzą się z przeglądarką Google. Podobne skojarzenia budzi ekran startowy z najczęściej otwieranymi stronami internetowymi. Ogólnie “zielona” (z racji koloru ikony oraz barwy paska z zakładkami) przeglądarka prezentuje się nad wyraz estetycznie i “czysto”.

Dolphin posiada możliwość pracy w trybie prywatnym będącym odpowiednikiem Chromowego Incognito. Dostępny jest także tryb pełnoekranowy pozwalający w pełni wykorzystać niespełna 10-cio calową powierzchnię wyświetlacza iPada. Prędkość działania aplikacji jest zadowalająca i nie odbiega od najlepszych przeglądarek konkurencji.

pięć, piec, piątka, piatkadolphin qr  AppStore

 

 OPERA MINI

Opera Mini to bardzo długo nieaktualizowana aplikacja (ostatnia wersja datowana jest na 24 października 2012 roku), która mimo niedzisiejszego wyglądu ma asa w rękawie, który może przesądzić o wyborze tej przeglądarki przez pewną grupę użytkowników.

Opera Mini

Asem tym jest kompresowanie danych pobieranych na nasze urządzenie. Kompresja dokonywana jest na serwerach Opery, a na iPada trafia paczka danych zmniejszona nawet o 90%. W przypadku korzystania z połączenia komórkowego lub/i przebywania poza granicami kraju taka oszczędność jest nie do przecenienia.

Niestety na tym kończą się zalety mobilnej Opery. Mimo kompresji danych szybkość wczytywania stron jest zauważalnie wolniejsza niż ma to miejsce w przypadku przeglądarek opisanych powyżej. Mocno we znaki daje się również odczuć brak aktualizacji – w przypadku korzystania z Opery Mini na iOS 7 nagłe niezapowiedziane zamknięcia aplikacji zdarzały mi się nad wyraz często.

Opera Mini-1

Interfejs norweskiej przeglądarki mocno gryzie się z najnowszymi trendami. Belka nawigacyjna wygląda topornie i ociężale, a rozdzielenie paska adresu i pola wyszukiwania wprowadza niepotrzebną komplikację.

dwaplusopera mini qr  AppStore

Do
góry